• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Odszkodowanie za wyglądanie

    Franciszek Kucharczak

    |

    GN 22/2011

    dodane 01.06.2011 15:39

    Myśl: Piękno to nie sprawa wyglądu, lecz miłości.

    Trzy lata temu Wielką Brytanię obiegła wiadomość o samobójstwie Emmy Beck, utalentowanej malarki. Powiesiła się w swoim domu w Helston, tydzień po aborcji, w której śmierć poniosły jej bliźnięta. Zostawiła list: „Życie jest dla mnie piekłem. Nigdy nie powinnam była dokonywać aborcji, bo teraz wiem, że byłabym dobrą matką. Mówiłam wszystkim, że nie chciałam tego zrobić, nawet w szpitalu. Byłam przerażona,  a teraz jest już za późno. Umarłam, gdy umarły moje dzieci. Chcę być z nimi. One mnie potrzebują – nikt inny”.

    Ludzie byli wstrząśnięci. Zaczęły się dyskusje, że może jednak syndrom poaborcyjny istnieje, że może trzeba bardziej uważać z aborcjami. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Ja jednak jakoś nie mogę o tym zapomnieć. Zwłaszcza że sam znam kobietę, która od lat 60., gdy dwukrotnie poddała się aborcji, co dnia powtarzała sobie „byłabym dobrą matką”. I każdej nocy próbowała rozmawiać ze swoimi dziećmi. Ukojenie przyniosło jej dopiero szczere przyznanie się do tego, rozpaczliwy płacz w ramionach bliskich, nadanie zmarłym dzieciom imion. Powodem do tego była… wystawa antyaborcyjna. Tak, właśnie ta, która rzekomo obraża moralność publiczną i krzywdzi kobiety. Jeśli kogoś razi, że ja znowu o aborcji, to niech pretensje zgłasza do Trybunału w Strasburgu. Chciałem o czymś innym, ale Trybunał przed tygodniem przyznał 60 tys. euro odszkodowania pewnej Polce za to, że urodziła córeczkę. A konkretnie za to, że w 2002 roku nie mogła zrobić badań na tyle szybko, żeby dało się przeprowadzić aborcję. W konsekwencji urodziła córeczkę z zespołem Turnera (choroba ta skutkuje zaburzeniami proporcji ciała). Wyrok został ogłoszony… w Dniu Matki.

    Nie znam tej pani, bo utajniła swą tożsamość, pozwolę sobie więc tą drogą serdecznie jej pogratulować, że nie zdołała zrobić tego, za co teraz dostała pieniądze. Może ta pani ma teraz dyskomfort, bo córeczka nie taka ładna, jak ją sobie wymarzyła. Przypuszczalnie dziewczynka ma krótsze nóżki i krótką szyję, więc w konkursie miss piękności raczej nie wystartuje. Pewnie się tym mama martwi, bo dziś tacy ludzie mają być martwi. Dziś trzeba mieć figurę, żeby stać się figurą. Więc może to dla mamy jakiś kłopot. Ale dzięki uczciwym lekarzom ta pani nie wyje teraz po nocach z obolałym sumieniem i nie musi rzucać w ciemność rozpaczliwych pytań, jakie to dziecko mogło mieć oczka.

    Ta pani jest jednak najwyraźniej nieświadoma swojego szczęścia. Skoro wystąpiła o odszkodowanie, to chyba nadal uważa swoje dziecko za szkodę. Oby kiedyś zrozumiała, że to ona ma kolosalny dług wdzięczności. Bo uniknęła zabicia dziewczynki, za którą już Ktoś zapłacił i to taką cenę, że wszystkie euro świata mogą się schować. Zaplanował ją i bardzo, bardzo jej chciał. Ona jest dla Niego piękna – tym piękniejsza, im bardziej słaba, i im bardziej chora. „Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał” (Iz 53,2-3). O kim to? O umęczonym Synu Bożym. To Jego Bóg widzi w słabych i zniekształconych. Bo piękno nie zależy od obiektu, na który się patrzy, lecz od oczu, które patrzą.

     

    Rozwód z wiernością

    Maltańczycy zdecydowali w referendum (52 proc.) o wprowadzeniu prawa dopuszczającego rozwody. Ciekawe jest jednak to, że niemożność rozwodzenia się nie sprawiała Maltańczykom szczególnych problemów. Świata nie obiegały wieści o potwornościach w ich rodzinach. Przyczyna jest prosta – okazja czyni złodzieja, a rozwód czyni rozwodników. Niestety – rozwody rozwodnią siłę Maltańczyków.

    Poradom nie

    Władze Monachium zabroniły udzielania „porad publicznych” kobietom, które chcą poddać się aborcji. Porady takie prowadzą członkowie niemieckiego stowarzyszenia Lebenszentrum. Dzięki nim udaje się przekonać do stu kobiet rocznie, by nie zabijały swojego dziecka. Władze miasta zakazały jednak tej działalności. To skutek akcji propagandowej, w której obrońcy dzieci poczętych są nazywani fanatykami, oszołomami, a nawet porównuje się ich do nazistów. Pewnie dlatego, że Hitler – w odróżnieniu od np. Polek – zakazał Niemkom aborcji. Bo co by nie gadać, Hitlerowi na swoich zależało. W odróżnieniu od, jak się zdaje, władz Monachium.

    Wolność od przyzwoitości

    Katolicka agencja adopcyjna diecezji Rockford w stanie Illinois (USA) kończy swą działalność. Wymusiły to nowe przepisy, które nie pozwalają takim instytucjom, częściowo dotowanym ze środków publicznych, na odmowę przekazania dziecka do adopcji „związkom partnerskim”, w tym homoseksualnym. „Prawo naszej ziemi zawsze gwarantowało jej mieszkańcom wolność religii. Odmowa przyznania agencji statusu religijnego prowadzi do przekonania, że dla naszych prawodawców ważniejsze są prawa gwarantujące wolność od religii” – skomentowała to rzecznik diecezji Penny Wiegert.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Basia
      05.06.2011 20:03
      Jak zwykle - krótko, mądrze i na temat.
    • trade
      06.06.2011 22:55
      jeżeli się spojrzy dalej, niż czubek własnego nosa. to łatwiej jest człowiekowi zrozumieć, czym jest miłość, kim jestem i poco jestem na tym świecie.
      [...] będziesz miłował...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół