Młodzi ludzie szukają wzorca, który rozpalałby ich wyobraźnię i który mogliby naśladować. Kandydatów jest wielu, trzeba ich tylko odpowiednio wypromować.
Innym pomysłem Hallmanna i jego znajomych był LARP (ang. live action role-playing), czyli gra fabularna rozgrywana w terenie. Ta została oparta na dziejach żołnierzy wyklętych. Pierwotnie miała to być rekonstrukcja zastrzelenia w 1946 roku przez oddział Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” przedstawiciela NKWD przy Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnowie Lwa Sobolewa, jednak organizatorzy postanowili umożliwić komuniście wyjście cało z zamachu. A uczestnikom akcji zabawę połączoną z nauką. – Trzydziestu uczestników gry terenowej podzieliliśmy na ubeków i winowców. Ci drudzy mieli za zadanie uzyskać broń, informację, gdzie i kiedy mają zlikwidować Sobolewa, a także wydrukować i rozdawać ulotki. Utrudniliśmy im zadanie przez włączenie do ich oddziału prowokatora. Ostatecznie niepodległościowcy zastrzelili „sowietnika”. Stało się to, co ciekawe, zaledwie 20 metrów od miejsca, w którym rzeczywiście zginął – opowiada Hallmann.
Powstańcy vs. walka z policją
– Bohaterowie dzisiejszej młodzieży? Popek ze składu Firma, Rychu Peja i Vienio. Goście, którzy dają sobie radę na blokowisku, są w jakimś sensie niezłomni, są outsiderami, balansują na marginesie prawa lub są poza nim – mówi ks. Przemysław Kawecki, salezjanin. Od lat jest duszpasterzem młodzieży, animatorem Salezjańskiego Ruchu Ewangelizacyjnego. – Bohaterem jest zazwyczaj ktoś wykreowany przez dorosłych. Problem w tym, że teraz nie mają oni kogo zaproponować. Nie mamy autorytetów i to jest problem społeczny – dodaje. Jego zdaniem, młodych ludzi można zainteresować prawdziwymi wzorami, tylko trzeba to robić w sposób atrakcyjny. – Na płytach hiphopowych czasem zdarzają się takie kwiatki jak utwór o powstaniu warszawskim między piosenkami o walce z policją. Młodzi pokazują mi te kawałki i mówią: „To się księdzu spodoba, ksiądz tyle o historii mówi” – opowiada ks. Kawecki. Nie muszą to być koniecznie bojownicy o niepodległość. Zainteresowaniem młodych ludzi cieszą się także święci katoliccy, jak np. św. Jan Bosko, który i jemu, jako salezjaninowi, jest bliski.
Jednego porwie tłusty beat na cześć batalionu „Zośka”, innego wciągnie odgrywanie rycerzy na polach Grunwaldu lub karciana rozgrywka, w której będzie mógł rzucić do walki z okupantem leśne oddziały pod swoim dowództwem. Pomóc zaspokoić głód bohaterów mogą najlepiej sami młodzi. Nikt tak dobrze jak oni sami nie zadba o dobry piar dla prawdziwych herosów.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Dodaj swój komentarz »