• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Prawda czy większość?

    Grzegorz Górny

    |

    GN 23/2009

    dodane 04.06.2009 17:37

    O tym, co w demokracji jest ważniejsze: prawda czy większość, i jaka powinna być partia chadecka z Viktorem Orbánem rozmawia Grzegorz Górny.

    Viktor Orbán - węgierski polityk, działacz opozycji antykomunistycznej, założyciel partii FIDESZ, w latach 1998–2002 premier Węgier. Jego partia FIDESZ, według wszystkich sondaży, najprawdopodobniej wygra przyszło-roczne wybory parlamentarne, a on sam ponownie stanie na czele rządu.

    Grzegorz Górny: Kiedyś powiedział Pan, że jednym z najważniejszych wyzwań, przed jakimi stają dziś politycy, jest odpowiedź na pytanie: co jest ważniejsze: prawda czy większość?
    Viktor Orbán: – By zrealizować swój program polityczny, trzeba przekonać i zdobyć większość. Można o to walczyć, zamykając się na najważniejsze nawet prawdy, biorąc je w nawias czy składając deklaracje im przeciwne. Politycy inspirujący się chrześcijaństwem stają wobec tego przed ważnym pytaniem: jeśli otwiera się łatwa droga do zdobycia większości, ale z pominięciem tego, co uważamy za prawdę, a nawet jest to droga przeciwna prawdzie, to czy można iść taką ścieżką tylko dlatego, że doprowadzi do zdobycia większości? Nasza odpowiedź jest następująca: nie można wybierać łatwej drogi. Trzeba próbować osiągnąć i prawdę, i większość. Nie można się łatwo usprawiedliwiać: większość nas nie rozumie, więc nas nie popiera. Ale z drugiej strony większość, która nie opiera się na prawdzie, jest krucha i bezwartościowa.

    Ale czy możliwe jest osiągnięcie i prawdy, i większości jednocześnie?
    – Dla ludzi, którzy nie są politykami, wydaje się to proste. Jednak dla polityków stanowi to jeden z najważniejszych dylematów. To trudne zajęcie. Wojna w dzień i w nocy, ataki, niekiedy intrygi, podstępy. I kiedy pojawia się pokusa łatwego zwycięstwa, czasem trudno ją odrzucić.

    Dlaczego partie chadeckie na zachodzie Europy coraz częściej, powołując się na demokrację, występują przeciwko wartościom chrześcijańskim, np. forsując legalizację aborcji czy eutanazji? Czy taka formuła chadeckości ma sens?
    – Kiedy po II wojnie światowej zaczęto kłaść duchowe fundamenty pod budowę europejskiej jedności, padło bardzo ważne zdanie jednego z ojców założycieli wspólnoty europejskiej Roberta Schumana. On powiedział, że demokracja w Europie albo będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale. Ta myśl jest aktualna i dziś, ale dziś niemal nikt nie śmie cytować Schumana, a wielu chciałoby nawet o nim zapomnieć. Dziś źródłem problemu jest fakt, że europejskie społeczeństwa, gdy oceniają polityczne osiągnięcia jakiejś partii, rządu czy nawet samej Unii Europejskiej, to najczęściej stosują ekonomiczne miary. Dziś PKB stało się czymś w rodzaju wszechmogącego bożka. Wszystko, co leży poza tym wymiarem, wydaje się nieważne, a czasem nawet kłopotliwe. A ponieważ niesłychanie trudno jest wyrażać chrześcijańskie przesłanie w kategoriach PKB, to z punktu widzenia współczesnej polityki tematy tradycyjnie chrześcijańskie stają się nie tylko kłopotliwe, ale też nieistotne. Kto chce osiągnąć sukces, zdobyć większość, by zrealizować swój program, zmuszony jest patrzeć przez pryzmat PKB.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół