• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie majstrować przy szkole

    rozmowa z Katarzyną Hall

    |

    GN 49/2007

    dodane 05.12.2007 11:04

    O szkołach dobrych i złych, nauce sześciolatków i religii na maturze z Katarzyną Hall, ministrem edukacji narodowej, rozmawia Leszek Śliwa

    Katarzyna Hall – matematyk, nauczycielka, działaczka oświatowa i społeczna, była wiceprezydent Gdańska, współzałożycielka pierwszych szkół prywatnych w Trójmieście, współautorka programów nauczania dla szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum znanych pod nazwą „Klocki Autonomiczne”.

    Leszek Śliwa: Jaka jest właściwie polska szkoła: bardzo zła, wymagająca natychmiastowych reform, czy bardzo dobra, skoro wielu Polaków tak dobrze sobie radzi za granicą?
    Min. Katarzyna Hall: – Są olbrzymie różnice między szkołami. Jako wiceprezydent Gdańska obserwowałam, jak wypadają na egzaminach absolwenci poszczególnych szkół. I proszę sobie wyobrazić, że niektóre szkoły uzyskują wyniki trzy razy gorsze od innych. Nie o 10 czy 15 procent, tylko o 300! I to w granicach jednego miasta.

    Skąd się biorą takie dysproporcje?
    – Z sytuacji społecznej. Są dzielnice, w których jest wysokie bezrobocie, nędza. Zamożniejsi rodzice wywożą stamtąd dzieci do innych szkół, a na miejscu zostaje wiele dzieci z rodzin patologicznych. Nawet najlepsi nauczyciele nie są wtedy w stanie tych dysproporcji wyrównać. Tę sytuację mogą poprawić przede wszystkim resorty zajmujące się pomocą społeczną.

    A zatem Ministerstwo Edukacji Narodowej jest w tej sprawie zupełnie bezradne?
    – Nie jest bezradne, musi tylko współdziałać z innymi resortami. A ministerstwo ma dwa pomysły: po pierwsze stworzyć w tych zaniedbanych miejscach sieć bezpłatnych przedszkoli społecznych, a po drugie obniżyć w całym kraju wiek rozpoczęcia nauki szkolnej do 6 lat.

    Przecież już teraz wielu sześciolatków chodzi do tzw. zerówki.
    – Ale właśnie najmniej wśród nich jest dzieci z biednych rodzin. A tymczasem im wcześniej nauczyciele będą mogli zacząć pracować z tymi dziećmi, tym większa szansa, że nadrobią one zaległości, jakie mają w stosunku do dzieci z zamożnych rodzin.

    Kiedy więc można się spodziewać realizacji tych pomysłów?
    – Sieć bezpłatnych przedszkoli zależy przede wszystkim od samorządów. Już istnieje albo powstaje w wielu gminach. My możemy pomóc, ale samorządy najlepiej znają lokalne potrzeby. Natomiast na obniżenie wieku szkolnego potrzeba dwóch, a może trzech lat.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół