Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Przeszłość ma przyszłość

O guzikach z Katynia, opiniach europejskiej lewicy i konkretnym zysku ze znajomości historii

Kazimierz Michał Ujazdowski - polityk – konserwatysta. Jest Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ma 43 lata, żonę Lidię i troje dzieci: Kazia, Aleksandra i Anię.

Przemysław Kucharczak: Kiedy dowiedział się Pan o Katyniu?
Kazimierz Michał Ujazdowski: – Już przed pójściem do szkoły podstawowej wiedziałem, że jest to słowo zakazane poza domem, a bardzo ważne dla moich rodziców i dziadków. A w trzeciej lub czwartej klasie podstawówki miałem świadomość, co to była za zbrodnia, i że odpowiedzialność za nią ponoszą Sowieci.

Dlaczego to było ważne dla Pańskich rodziców?
– Wychowywałem się w klasycznej patriotycznej rodzinie, która uważała komunizm za system obcy i narzucony. Żyła tradycją Drugiej Rzeczypospolitej i Armii Krajowej. Katyń więc był dla nas szalenie ważny. Mimo że nie mieliśmy w rodzinie nikogo, kto stracił tam życie. Mój dziadek Kazimierz Cyprian Ujazdowski zginął w Auschwitz.

Za co tam trafił?
– Był uczestnikiem konspiracji niepodległościowej, związanym z ruchem ludowym. Był też czynnym politycznie adwokatem. Do Auschwitz trafiało się nie tylko ze względu na konkretne czyny. Był to obóz zagłady Żydów, Polaków i innych narodów okupowanej przez Niemcy Europy.

Wiele rodzin w latach komunizmu pielęgnowało takie historyczne przekazy, ludzie najczęściej też wiedzieli o Katyniu. Jednak dzisiaj według sondaży 40 procent Polaków nie wie, kto wymordował tam polskich oficerów. W sondach ulicznych niektórzy rodacy mówią: „Katyń? To coś z drugą wojną, więc pewnie Niemcy mordowali tam Żydów”. Nie przeraża Pana taka powszechna niewiedza w dzisiejszej Polsce?
– Nie tyle przeraża, co zmusza do konkretnych działań. Musimy dotrzeć z prawdą o polskiej historii zwłaszcza do młodych ludzi, bo rzeczywiście mamy problem. Z jednej strony widać od kilku lat wzrost zainteresowania historią, ale z drugiej są właśnie takie dane, o jakich pan mówi. To pokazuje, jak wiele jest do zrobienia.

Skąd się wzięły braki w historycznej polityce przez te ostatnie 18 lat wolnej Polski?
– Myślę, że podstawową winę ponoszą ludzie, którzy chcieli wybrać przyszłość przeciw przeszłości. Którzy uważali, że wiedza historyczna i respekt dla tradycji są czymś, co przeszkadza w nowoczesnej polityce. Chcieli budować społeczeństwo skupione wokół planu rozwoju gospodarczego, bez wartości i bez historycznych odniesień. To była pomyłka. I to w każdym sensie, nie tylko z perspektywy moralnych zobowiązań wobec minionych pokoleń. To była pomyłka nawet z perspektywy ściśle liberalnej i współczesnej.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Reklama