• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nikogo się nie boję

    Rozmowa z aktorką Aliną Janowską

    |

    GN 52/2006

    dodane 27.12.2006 09:06

    O ocaleniu z Pawiaka, machaniu nogą i ucieczce przed wilkami z aktorką Aliną Janowską rozmawiają Marcin Jakimowicz i Dominik Jabs

    Ile ich było?
    – Około dwustu.

    Spotyka Pani na ulicy swoich dawnych podopiecznych?
    – Tak. Kiedyś siedzę w restauracji na Starym Mieście (rzadko mi się to zdarza). Patrzę: dziewczyna sprzedaje kwiatki. Wołam: Słuchaj, tyś była w pierwszym „Gnieździe”! A ona się śmieje. Ułożyła sobie życie, ma dziecko.

    Bliższa jest Pani ewangeliczna Marta niż Maria...
    – Ooo, tak! Ja bym się krzątała koło Jezusa i mówiła: Mów, mów, ja słyszę. Nie wyobrażam sobie, że nic nie robię. Nie mam kiedy wziąć książki do ręki…

    A ogląda Pani telewizję?
    – Tak. Zaraz zasypiam. Tenis wytrzymam do końca. Boże, nie widziałam ostatnio nawet siatkówki. Tylko słyszałam krzyki na planie...

    Przy jakim filmie Pani ostatnio nie zasnęła?
    – Oj, nie pamiętam. Wiecie, chyba mam alzheimera. Nie wiem, co było przed chwilą, a wyrecytuję siedemnaście nazwisk pułku konnego w Garwolinie z 1934 roku.

    Ogląda Pani swoje filmy?
    – Nie. Choć ostatnio przechodzę i widzę: Cholerka, ktoś nieźle gra. Patrzę, a to ja (śmiech).

    Skąd u Pani tyle energii?
    – Ze sportów: koszykówki, siatkówki, tenisa, nart.

    «« | « | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół