• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nikogo się nie boję

    Rozmowa z aktorką Aliną Janowską

    |

    GN 52/2006

    dodane 27.12.2006 09:06

    O ocaleniu z Pawiaka, machaniu nogą i ucieczce przed wilkami z aktorką Aliną Janowską rozmawiają Marcin Jakimowicz i Dominik Jabs

    Czy to nie był rodzaj pychy?
    – Chyba nie. Wiedziałam, że muszę być wewnętrznie zwarta, mocna, bo się rozsypię. Potem pojęłam, że to jednak był grzech. Rozmawiałam o tym, z ks. Orzechowskim. Przesiedziałam z tymi kobietami sporo czasu. Którejś nocy wpadł komendant i zaczął wyczytywać listę więźniarek. Gdy dojeżdżało do „J” pomyślałam, że zaraz wyczyta mnie. A tu nic. Doszedł do końca. Kobiety z prawej strony przeszły na lewą. Kombinowałam, żeby tak stanąć, by im nie robić przykrości. Przesunęłam się na ich stronę. Chciałam być lojalna. Niemiec czyta drugi raz. I znów nic. Pada rozkaz: Alle raus ohne sachen – wychodzić bez rzeczy. One już wiedziały, co to znaczy. Rzuciły się na mnie z błaganiem: Niech pani powie o mnie mojemu mężowi, napisze gryps. Zostałam sama. Kobiety rozstrzelano. Ja ocalałam.

    Płakała Pani z radości?
    – Nie, nie było płaczu. Pomyślałam: jak różne są drogi Pana Boga? A może On chce mnie jeszcze do czegoś użyć?

    Znów została Pani sama…
    – Ale słuchajcie: to tak jest! Ja zawsze jestem sama. Jestem bardzo z ludźmi, ale nawet w powstaniu czułam, że jestem sama. W tych piwnicach, ruinach liczyłam tylko na siebie. Gdy słyszałam wiadomości z Londynu: „Trzymajcie się!”, wkurzały mnie te dobre rady z zagranicy. Pamiętam radiowy komunikat: „Wojska radzieckie zatrzymały się na linii Wisły w celu przegrupowania”. Popatrzyłam na kolegów i wiedzieliśmy jedno: jesteśmy sami.

    Przebaczyła Pani Rosjanom to czekanie, aż się Warszawa wykrwawi.
    – Tak. Wiesz, czemu? Bo mi Pan Bóg oszczędził najgorszego: katowania, bicia, śmierci najbliższych. Ja w rozmowie z Niemcami byłam… bezczelna.

    Skąd taka odwaga? Ludzie mdleli przecież ze strachu.
    – Bałam się, ale wiedziałam, że nie mogę tego okazać. Uśmiechałam się, wprowadzałam element normalnej rozmowy. Byli zaskoczeni. Mój szef na Pawiaku, Austriak, chyba mnie po prostu lubił.

    A gdy odbierała Pani nagrody, które stoją na półkach, też czuła się Pani sama?
    – I tak, i nie. Mój zawód – aktorstwo – sprawia, że proszę ludzi, by bili mi brawo. Wzruszam ich, rozśmieszam.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół