• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zgoda na porządek rzeczy

    rozmowa z ks. Jerzym Szymikiem

    |

    GN 49/2006

    dodane 04.12.2006 15:28

    O Bogu na poziomie 1030, o nadziei, która nie umiera, i śląskim charakterze z ks. Jerzym Szymikiem rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz

    Ksiądz Jerzy Szymik - profesor teologii dogmatycznej, poeta, wykładowca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego, członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Rzymie. Pochodzi z Pszowa z rodziny o tradycjach górniczych na Górnym Śląsku.

    Ks. Tomasz Jaklewicz: Piszesz w wierszu: „że będzie taki czas, kiedy się siedzi na brzegu łóżka i powtarza: straszne, straszne, straszne”. Czy tak to było 21 listopada? Gdzie dopadła Cię wiadomość o górnikach zasypanych na „Halembie”?
    Ks. Jerzy Szymik: – W bardzo specyficznej sytuacji. Jechałem pociągiem z Lublina, dochodziła godz. 23.00. W Katowicach wsiadłem do taksówki. Kierowca miał włączone radio. I wtedy dotarły do mnie informacje: temperatura 1000 stopni, Halemba głęboka, zasypani górnicy, śmiercionośny metan… Słuchałem bez słowa. W taki sposób Śląsk mnie powitał. To było jakieś niesamowite zderzenie. Wracałem z KUL-u, z obchodów 70-lecia urodzin ks. prof. Hryniewicza, teologa nadziei, tam też spotkałem się z moimi studentami, którzy pytali mnie, co słychać na Śląsku. I tu nagle to, cios. Zaraz przypomniałem sobie gołębie nad zawaloną halą w Katowicach. I myśl smutna, że to „ziemia przeklęta”, to znaczy, że tu jest aż tak wiele cierpienia, tak blisko do śmierci.

    Mamy w „Gościu” rubrykę, w której pytamy: A co na to Pan Bóg? Szukamy odpowiedzi w Słowie Bożym. A wobec tej tragedii… co na to Bóg?
    – Odpowiedzi szukałbym w historii uczniów wracających spod krzyża do Emaus. Do tych ludzi złamanych cierpieniem dołącza Jezus. Pyta ich: o czym rozprawiacie ze sobą? Ich odpowiedź jest pełna bólu i oburzenia: Człowieku, skąd tyś się urwał? Jak możesz nie wiedzieć, co się stało w naszym mieście? Tak straszne cierpienie nas tutaj wszystkich dotknęło. Jak możesz nie wiedzieć o czymś, co nas ugodziło w najczulszy punkt? Jak możesz być tak daleko od naszego cierpienia? I teraz Jezus zaczyna im cierpliwie tłumaczyć. Sedno tej odpowiedzi jest następujące: to, co was najbardziej boli, dotyczy Mnie. Jestem w samym środku waszego cierpienia. W tym wydarzeniu chodzi o Mnie. Wam się tylko wydaje, że Ja nie wiem, o co chodzi. To są najpierw moje rany, potem wasze. To przecież Mnie ukrzyżowano na Golgocie.

    Czy to znaczy, że Bóg był tam, na poziomie 1030, wśród tych 23 górników?
    – Tak. To jest odpowiedź Boga. On mówi: Ja jestem z wami aż tak bardzo. Aż tak…

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół