• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Rozmowy kontrolowane

    rozmowa z abp. Zygmuntem Kamińskim, metropolitą szczecińsko-kamieńskim

    |

    GN 36/2006

    dodane 04.09.2006 12:38

    O rozmowach z władzami i bezpieką z abp. Zygmuntem Kamińskim, metropolitą szczecińsko-kamieńskim, rozmawia Andrzej Grajewski

    Abp zygmunt kamiński
    Urodził się na Lubelszczyźnie w 1933 roku. W 1975 r. otrzymał sakrę biskupią i został biskupem pomocniczym w Lublinie. W 1984 r. przeniesiony do Płocka, gdzie początkowo był koadiutorem biskupa płockie- go, a od 1988 r. biskupem płockim. W 1999 r. został metropolitą szczecińsko-kamieńskim. W latach 80. był przewodniczącym strony kościelnej w zespole legislacyjnym przygotowującym ustawę normującą stosunki państwo–Kościół, a także członkiem Komisji Wspólnej Episkopatu Polski i Rządu.

    Andrzej Grajewski: Księże Arcybiskupie, niedawno w archiwum IPN znalazłem niezwykły dokument: blisko 70 kazań z lat 1979–1980, (około 500 stron), które Ksiądz Arcybiskup wygłaszał jako ówczesny lubelski biskup pomocniczy. Czy Ksiądz Arcybiskup przypuszczał, że jest tak intensywnie rozpracowywany przez SB?

    Abp Zygmunt Kamiński: – Mimo wszystko jest to dla mnie zaskoczenie. Oczywiście były różne sygnały świadczące o tym, że SB bardzo interesowała się tym, co robiłem i mówiłem. Ale nie spodziewałem się, że miałem tylu współpracowników, którzy tak troskliwie dbali, aby „żadne Słowo Boże” nie przepadło. Przecież musiał przy tym pracować cały zespół ludzi, którzy to nagrywali, a później przepisywali.

    Kontakty z różnymi władzami były wtedy codziennością dla Kościoła.
    – Najczęściej mieliśmy kontakt z Urzędem ds. Wyznań. W tamtym czasie jedną z najpilniejszych spraw było budownictwo sakralne. Powstawały nowe osiedla, gdzie nie było kościołów. Przypominam sobie rozmowę z dyrektorem Urzędu ds. Wyznań w Lublinie przy okazji zezwolenia, które dostała kuria na budowę kościoła pw. św. Jadwigi w Czechowie. To był bardzo duży kościół. Zaproponowałem więc, abyśmy zamiast tego jednego wielkiego kościoła wybudowali cztery małe, będzie taniej i wygodniej dla ludzi, argumentowałem. Mój rozmówca żachnął się tylko i powiedział – nie mamy o czym rozmawiać, to jest niemożliwe. Na skutek takich praktyk niektóre miejscowości starały się po kilkadziesiąt lat o budowę kościoła.

    Bp Bronisław Dąbrowski w jednym z protokołów rozmów, jakie prowadził z władzami, zanotował, że strona rządowa wymieniła bpa Kamińskiego, obok biskupa przemyskiego Tokarczuka i bpa Michalskiego z Gniezna, jako wyjątkowo niepokornych. Czym Ksiądz Arcybiskup zasłużył sobie na taką ocenę?
    – Myślę, że władze przesadzały. Takim wielkim problemem dla nich wówczas nie byłem. Zawsze byłem skłonny do dialogu, do poszukiwania konkretnych rozwiązań. Pewne rzeczy trzeba było jednak nazywać po imieniu i może o to miano do mnie pretensje.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół