GN 20/2018 Archiwum

Bóg w wielkim mieście

O pustyni w środku wielkiego miasta i modlitwie w metrze z o. Pierre’em-Marie Delfieux rozmawia Agata Puścikowska

O. PierRe-Marie Delfieux - Założyciel Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich. Był duszpasterzem akademickim na Sorbonie. Dwa lata spędził na Saharze jako pustelnik. Tam usłyszał wezwanie, by założyć oazę modlitwy na pustyni miasta. Pierwsza Wspólnota Jerozolimska powstała w Paryżu w 1975 r. Obecnie Wspólnoty Jerozolimskie obecne są w wielu miastach świata, m.in. w Montrealu, Florencji, Strasburgu, Brukseli. Członkowie Wspólnot Jerozolimskich pracują w miastach, łącząc otwartość na świat z życiem w milczeniu i na modlitwie. Mnisi i mniszki razem z osobami świeckimi, żyjącymi tą samą duchowością, tworzą Rodzinę Jerozolimską

Agata Puścikowska: Wspólnoty Jerozolimskie, które Ojciec założył, pracują w wielkich metropoliach. Dlaczego właśnie tam?
O. Pierre-Marie Delfieux: – Miasta błyskawicznie rozrastają się i skupiają coraz więcej ludzi. Metropolie są coraz bardziej międzynarodowe, wielowyznaniowe, wielokulturowe. Te zjawiska wpływają na nas, na nasze postrzeganie rzeczywistości, naszą mentalność. I właśnie w takim miejscu muszą żyć mnisi – musi kwitnąć życie monastyczne. Życie w sercu miast jest naszym podstawowym powołaniem. Tutaj właśnie pracujemy i modlimy się: z miastem i za miasto.

Ale Ojciec napisał, że „Niebo jest miastem”. Takie twierdzenie trochę szokuje.
– Bóg mieszka w mieście! To On je uświęca. Przez Niego miasto staje się święte – święte od chwili, gdy zostało obmyte krwią Chrystusa na krzyżu.

Jednocześnie miasto jest wielką pustynią…
– Tak. Współczesne miasta to duchowe pustynie. Pustynie samotności, anonimowości wśród tłumów. I dlatego właśnie tu trzeba przygotować oazę – wszystkich napoić i nakarmić – miłością, prawdą, pokojem, Bogiem. Zrozumiałem to, gdy sam dwa lata przebywałem na prawdziwej pustyni, na Saharze.

Czego duszpasterz Sorbony szukał na Saharze?
– Chciałem być sam na sam z Bogiem. Musiałem się przekonać, czy plan, który nosiłem w sercu, rzeczywiście pochodzi od Pana Boga. Modliłem się, przyjmowałem Komunię Świętą, pogłębiałem swoją wiarę. Pustynia była mi potrzebna – przybliżyła mnie do Boga.

Ja na nią nie pojadę…
– I nie musisz. Rozejrzyj się wokół siebie – wokół człowieka jest wiele „pustyń”. Pustynia samotności, braku miłości, choroby, ludzkiego cierpienia… Szczególnie tu, gdzie mieszkasz, w wielkim mieście.

« 1 2 3 »
oceń artykuł