• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Trzy razy Afryka

    Poleca - ks. Szymon Kiera

    |

    GN 13/2010

    dodane 02.04.2010 14:18

    Angélique Kidjo, Oyo, Dream Music 2010 * Dhafer Youssef, Abu Nawas Rhapsody, Universal 2010 * Salif Keita, La Différence, Universal 2010

    Tylko nielicznym artystom z Czarnego Lądu udało się zaistnieć na światowych scenach muzycznych. Jednak oryginalność afrykańskich brzmień zaczyna coraz bardziej przyciągać uwagę europejskich słuchaczy, zmęczonych muzyczną papką sączącą się z komercyjnych rozgłośni radiowych. Wśród pojawiających się także na polskim rynku propozycji z Afryki warto zwrócić uwagę na trzy bardzo dobre płyty.

    Żywiołowo z Beninu
    Angélique Kidjo jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci sceny world music. Pełna radosnej energii wokalistka z Beninu już od dwóch dekad podbija serca światowej publiczności. Jej recepta na sukces opiera się przede wszystkim na połączeniu tradycyjnych afrykańskich pieśni z klimatami znacznie przekraczającymi granice tego kontynentu. Na najnowszym krążku Oyo odnajdziemy rytmy bluesa, afropopu, jazzu, funky, makossy. Benińską wokalistkę wspiera tu cała plejada znakomitych muzyków. W promującym płytę utworze „Move on up” pojawia się John Legend, Roy Hargrove maluje dźwiękami trąbki delikatne tło do niezłej interpretacji „Samby pa Ti”, Christian McBride fenomenalnie prowadzi linię basu, zaś głos Diane Reeves nadaje nowego blasku przebojowi Arethy Franklin. Na tle gości wybija się jednak niepowtarzalny, czysty wokal gospodyni, która niewątpliwie należy do ekstraklasy afrykańskich wokalistów.

    Orientalnie z Tunezji
    Zupełnie odmienne klimaty prezentuje na swoim nowym krążku Dhafer Youssef. Ten tunezyjski muzyk nie jest bynajmniej obcy polskiej publiczności. Jego gościnny udział w nagraniach ostatniej płyty Anny Marii Jopek, a także seria koncertów w naszym kraju pozwoliły na dobre zapoznanie się z twórczością tego charyzmatycznego artysty. Dhafer Youssef wywodzi się z kręgu tradycyjnej muzyki arabskiej, jednak jego specyfiką jest poruszanie się na styku rozmaitych kultur brzmieniowych. Świeży album Abu Nawas Rhapsody przynosi zatem oryginalne połączenie subtelnych dźwięków Orientu z pełnymi energii aranżacjami jazzowymi. Z jednej strony pojawiają się zaskakujące improwizacje fortepianu, basu i perkusji, a z drugiej niesamowite wokalizy artysty i wirtuozerskie brzmienia jego oud, czyli arabskiej lutni. Youssef to prawdziwy mistrz w tworzeniu medytacyjnych klimatów, trudnych do uchwycenia słowem.

    Pogodnie z Mali
    Swoistym fenomenem muzycznym Czarnego Lądu jest Salif Keita. Pochodzący z Mali albinos wywodzi się bowiem w linii prostej od założycieli tego zachodnioafrykańskiego państwa. Ze względu na surowe przepisy tamtejszego systemu kastowego w młodości Salif zmuszony był do doskonalenia swych umiejętności wokalnych na emigracji. Dziś jednak jest artystą powszechnie cenionym i rozpoznawanym jako „złoty głos Afryki”. Powracający właśnie płytą La Différence, sympatyczny Malijczyk roztacza przed nami wyjątkowo pogodne horyzonty muzyczne. W dziewięciu zaledwie utworach zawartych na albumie wokalista nawiązuje do brzmieniowych korzeni etnicznej grupy Mandinka, wykorzystując przy tym całą gamę tradycyjnego instrumentarium afrykańskiego. Radosne, momentami taneczne kawałki zachwycają melodyjnością i egzotycznym pięknem, a lekko zachrypnięty głos Keity dodaje im jeszcze specyficznego uroku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół