• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Hinduska love story

    Edward Kabiesz

    |

    GN 36/2009

    dodane 06.09.2009 21:55

    Album DVD „Oblicza Indii” pokazuje nam Indie odmienne od tych, których poszukują wędrujący utartymi szlakami turyści.

    Ci ostatni szukają najczęściej Indii starożytnych, zastygłych w czasie, który minął. Dzisiejsze Indie to oczywiście jedno wielkie państwo, w którym – jak widzimy to w filmie „Hair India” – w każdej szkole śpiewa się rano hymn państwowy o wielkości kraju. A tak naprawdę to mieszanka różnych kultur, języków, religii i grup społecznych.

    Trzy pełnometrażowe filmy dokumentalne, wydane w serii „Magazyn Sztuki Dokumentu”, nie dążą do łatwych uogólnień, ukazują Indie bardzo zróżnicowane. Ale łączy je jedno. Pokazują zderzenie tradycji z nowoczesnością. Nie znajdziemy tu taniej egzotyki, dlatego warto je obejrzeć. Poruszająca historia przedstawiona w „Hinduskiej love story”, chociaż wydaje się najbardziej egzotyczna w tym zestawie, ma chyba najbardziej uniwersalny wymiar.

    To historia o miłości, pamięci i wierze, a jej bohaterem jest 107-letni Baba Basant Rai. Czas jakby się go nie imał, badający go lekarze ze zdumieniem stwierdzają, że zamiast starzeć, wydaje się młodnieć. Choć w hinduskiej kulturze większość zmarłych jest kremowana, Baba chcąc być bliżej swej zmarłej żony, wykopał grób dla niej i dla siebie. Codziennie kładzie się w grobie, czeka na śmierć, modli się i rozmawia ze swoim ulubionym krukiem. Prócz tego leczy mieszkańców wioski.

    „Lubię Elvisa z jednego prostego powodu. Był miliarderem” – mówi jeden z bohaterów dokumentu „John i Jane z Kalkuty”. Pracuje, podobnie jak tysiące młodych Hindusów, w call-center. Ludzie tam zatrudnieni codziennie na kilkanaście godzin przenoszą się do Ameryki. Film przynosi obraz życia kilkorga młodych mieszkańców Bombaju, dla których praca stała się namiastką domu i przepustką do lepszego świata.


    Z kolei „Hair India” przynosi konfrontację religijnego i świeckiego rytuału. Biedacy, pielgrzymując, zapewniają sobie opiekę bóstw. Bogaci, korzystając, metaforycznie i materialnie, z ich ofiary, również pragną sobie zapewnić wstęp do lepszego świata, zamieszkałego przez indyjskich celebrytów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół