• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Umarł król…

    Marcin Jakimowicz

    |

    GN 27/2009

    dodane 07.07.2009 18:53

    Genialny dzieciak z The Jacksons 5 stał się królem popu, a potem stopniowo karykaturą samego siebie. Serce Michaela Jacksona nie wytrzymało napięcia, które towarzyszyło jego planowanemu powrotowi na scenę.

    Zapowiadał wielki come back. Spektakularny koncert w Londynie miał rozpocząć serię 50 występów „króla popu”, który od lat był żerem dla bulwarowej prasy. Na długie lata zaszył się w sterylnych warunkach swojego rancza.

    Nie akceptował siebie, przeszedł mnóstwo operacji plastycznych, a rozjaśnienie skóry jego czarnoskórzy fani uznali za zdradę. Za murami jego strzeżonej posiadłości Neverland w Santa Barbara krył się dramat człowieka, który nie uniósł ciężaru sławy.

    Wzbudzał ogromne emocje: był uwielbiany (bilety na jego londyński koncert sprzedały się błyskawicznie) i znienawidzony (o zabarykadowanym na cztery spusty w ranczu Jacksonie media pisały najczęściej w związku z coraz liczniejszymi skandalami, o które był oskarżany).

    Karierę muzyczną rozpoczął jako siedmiolatek. Muzycznym geniuszem okrzyknięto go już po pierwszych solowych krążkach. Sprzedał 750 milionów płyt, a jego album „Thriller” jest najlepiej sprzedającą się płytą wszech czasów. „Król popu” zmarł 25 czerwca w Los Angeles. Miał 50 lat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół