Nowy numer 20/2018 Archiwum

Okulistka, która przejrzała

To nie jest pobożne opowiadanie o objawieniach Matki Bożej z Guadalupe. Historia tilmy Juana Diego pełna jest sensacyjnych wątków. „Objawienie” Didiera van Cauwelaerta właśnie trafiło do księgarń.

Od czasu sukcesu „Imienia róży”, kasowej powieści Umberta Eco, rozmaici pisarze sięgają w swojej twórczości do tematów z historii Kościoła i chrześcijaństwa. Szczególnie tych osnutych legendą, bądź budzących kontrowersje, gdzie fantazja autora może wiele dopowiedzieć. Na przykład David Camus, wnuk sławnego Alberta Camusa, napisał „Rycerzy królestwa”, przygodową fabułę opartą na domniemaniach dotyczących poszukiwań drzewa Krzyża Świętego. Na tle tej produkcji wyróżnia się „Objawienie” Didiera van Cauwelaerta.

Powieść skupia się na potwierdzeniu cudowności tilmy, indiańskiej tuniki Juana Diego, któremu objawiła się Matka Boża w Guadalupe, tuż przed jego kanonizacją. To XVI- -wieczne okrycie, przechowywane jest w bazylice w Meksyku. W odbitych na materiale z włókien agawy oczach Madonny widać postaci świadków objawienia – dokładnie tak jak w oku ludzkim. Nathalie Krenz, wybitna francuska okulistka, zostaje poproszona przez kard. Damiano Fabianiego, „adwokata diabła” w procesie kanonizacyjnym, właśnie o ekspertyzę oczu wizerunku. Ogląda je przez oftalmoskop i stwierdza, że są... oczami żywego człowieka. Przez to uznaje ich cudowność. Ten fakt zmienia życie okulistki. Poświęca się przeszczepom sztucznej rogówki w Meksyku. Można powiedzieć, że to jej jakieś „nienatrętne nawrócenie”. Dotarła do prawdy o sobie, odkryła potrzebę autentycznego służenia innym.

Książka nie jest wolna od typowych dla tego rodzaju sensacyjnych fabuł stereotypów. Środowisko kardynałów, biorących udział w wyniesieniu na ołtarze Juana Diego, jest grupą ludzi żądnych kariery, oziębłych religijnie, próbujących manipulować papieżem. Większość purpuratów to czarne (choć inteligentne) charaktery. (Nasuwa się pytanie: jak tyle lat przetrwał Kościół, którym kierują ludzie nastawieni wyłącznie na własne, a nie Boże sprawy?) Może irytować przesadnie jednokolorowe kreślenie typów ludzkich. Nathalie – główna bohaterka – ma wszystkie cechy, na których tle przemawia prawdziwość objawienia. To ateistka, Żydówka, racjonalistka. Są i inne, modne tropy. Jeden z badaczy tilmy (Kevin, nukowiec z NASA) przejawia skłonności homoseksualne, co do akcji niewiele wnosi, choć pewnie komplikuje życie bohatera. Ale poza tym to książka dobrze napisana i – co ważne – skłaniająca do refleksji. Czytając ją, zastanawiamy się nad fenomenem bycia świętym. Interesująco, choć może niezbyt poprawnie z punktu widzenia teo- logii, pokazany został św. Juan Diego (niektórzy do dziś uważają, że to postać legendarna, autor uznaje jego istnienie), umieszczony w „piekle samotności”.

Powieść skłania też do uświadomienia sobie potrzeby jasnego widzenia tego, co w życiu najważniejsze. Nieprzypadkowo bohaterką jest okulistka badająca oczy, metaforycznie – jakość postrzegania świata. Świetne są opisy Meksyku i bazyliki z Matką Bożą z Guadalupe. Didier van Cauwelaert sensacyjną, wyspekulowaną opowieścią jednak przybliża nas do Tajemnicy. Szkoda tylko, że w najbardziej ekscytującym momencie zostajemy sami.

« 1 »
oceń artykuł