• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Raper w jarmułce

    Marcin Jakimowicz

    |

    GN 07/2006

    dodane 13.02.2006 11:11

    Pochodzi z ortodoksyjnej żydowskiej rodziny. Jego rówieśnicy pilnie ślęczeli nad wersami Tory, a później z wypiekami na twarzy zaczytywali się w komentarzach, które do jej słów napisali cadycy. On uciekał. Ze szkoły i od religii. Gdy w końcu jako nastolatek odkrył Bożą miłość, zaczął o niej… rapować. Dziś hip-hopowy chasyd podbija świat.

    Matthew Miller zaskoczył wszystkich. Zaczął opowiadać biblijne historie językiem hip-hopu i skocznego, pulsującego reggae. Znany jest jako MATISYAHU. Jego kalendarz koncertowy jest wypełniony, a żywiołowe koncerty przyciągają prawdziwe tłumy.

    Matisyahu wydał dotąd dwie płyty: album „Shake off the dust... Arise” i koncertówkę „LIVE AT STUBB’S”. Tę ostatnią płytę znajdziemy na półkach polskich sklepów.

    Albumy czerpią garściami ze stylu Jamajki, ale wyrapowane teksty opowiadają przede wszystkim o historii Izraela. Oparte są na słowie Biblii. To naprawdę świetna muzyka. Porywające, skoczne kawałki reggae, rapowane psalmy, subtelne, leniwie sączące się ballady i wyśpiewane z prędkością karabinu maszynowego hip-hopowe rymy. Grając muzykę Boba Marleya, Matisyahu pozostaje w swym przesłaniu całkowicie oryginalny. A słowa? Biblijne opowieści, pełne tęsknoty zawołania: „Pragniemy nadejścia Mesjasza”. Czapki i jarmułki z głów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół