• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Podróż Trzech Króli

    ks. Jerzy Szymik, teolog, poeta, profesor KUL

    |

    GN 01/2006

    dodane 04.01.2006 15:40

    Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: poezja i dobroć... i więcej nic... C. K. Norwid

    „Mroźna to była wyprawa;
    Najgorsza pora roku
    Na podróż, zwłaszcza tak długą:
    Drogi tonące w śniegu i lodowaty wiatr,
    Najokrutniejsza zima”.
    Rozdrażnione wielbłądy, pokaleczone, zbolałe,
    Kładły się w mokrym śniegu.
    I było nam czasem żal
    Letnich pałaców na wzgórzu osłonecznionych tarasów,
    I jedwabistych dziewcząt roznoszących napoje.
    Poganiacze wielbłądów klęli i złorzeczyli,
    Żądali napitku, kobiet, przepadali bez wieści,
    Nocne ogniska gasły, nie było gdzie się schronić;
    A miasta były wrogie, mieszkańcy nieprzyjaźni,
    Wioski brudne i chytre, za wszystko żądano złota.
    Ciężka to była próba.
    Wędrowaliśmy w końcu już tylko w ciągu nocy,
    Śpiąc byle gdzie i płytko,
    I słysząc w sobie głos, który powtarzał w kółko:
    To jest czyste szaleństwo.

    Aż któregoś poranka, śniegi mając za sobą, zjechaliśmy w dolinę,
    Łagodną, żyzną, wionącą zapachem wielu roślin,
    Gdzie nad strumieniem stał młyn i młócił kołem ciemność,
    A dalej, pod niskim niebem, wznosiły się trzy drzewa,
    I stary, siwy koń galopował po łące.
    Stanęliśmy pod gospodą porosłą liśćmi wina;
    W otworze drzwi sześć rąk rzucało raz po raz
    kośćmi i zgarniało srebrniki,
    Stopy zaś uderzały w puste bukłaki po winie.
    Nikt jednak tam nic nie wiedział;ruszyliśmy więc dalej
    I dopiero pod wieczór, prawie w ostatniej chwili,
    Trafiliśmy w to miejsce – można powiedzieć – właściwe.

    Pamiętam, było to dawno;
    Dziś bym postąpił tak samo, tylko trzeba zapytać
    Trzeba zapytać
    O to: czy cała ta droga
    nas wiodła
    Do Narodzin czy Śmierci?
    Że były to Narodziny,
    to nie ulega kwestii,
    Mieliśmy na to dowody. Bywałem świadkiem narodzin i byłem też świadkiem śmierci,
    I było dla mnie jasne,
    że są to różne rzeczy;
    jednak te narodziny
    Były dla nas konaniem, ciężkim
    jak Śmierć śmierć nasza.
    Wróciliśmy do siebie, do naszych starych Królestw,
    Ale w tym dawnym obrządku jakoś nam już nieswojo,
    Obco wśród tego tłumu zapatrzonego w swe bóstwa.
    Rad byłbym innej śmierci.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół