• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Rzucił mnie na głęboką wodę

    Andrzej Kerner

    |

    GN 31/2010

    dodane 05.08.2010 13:05

    To był cudowny człowiek! Dobry, prosty, często śpiewał – wspomina bł. Jana XXIII brat Alberto Andreani, od 70 lat żyjący w Stambule.

    Nuncjusz apostolski abp Antonio Lucibello otwiera przed nami drzwi kaplicy w tzw. starej Delegaturze Apostolskiej w Stambule przy ulicy Papa Roncalli. Tu przez 9 lat delegatem apostolskim dla Turcji i Grecji był abp Angelo Giuseppe Roncalli, przyszły papież Jan XXIII. Obecnie delegatura jest zamknięta, służy tylko od czasu do czasu gościom i nuncjuszowi, który na co dzień urzęduje w Ankarze. Monsignor Lucibello wprowadza nas do kaplicy mieszczącej się na parterze delegatury. Pokazuje klęcznik swojego poprzednika, stojący do dziś po prawej stronie kaplicy, przed ołtarzem. Zwraca uwagę na płaskorzeźby zdobiące klęcznik abp. Roncallego. Sam wymyślał ich motywy. Nad ołtarzem bocznym wisi obraz bł. Jana XXIII.

    Delegat apostolski: nieformalny, ale skuteczny
    - Okres pobytu w Turcji i wcześniejsze 10 lat w Bułgarii były dla niego bardzo ważne. Tu właśnie zrozumiał, że Kościół musi być dla całego świata, że nie może być zamknięty w sobie. To doprowadziło go do myśli o zwołaniu soboru. Myśl o Kościele otwartym i posłanym do całego świata Jan XXIIII powtarzał jeszcze na łożu śmierci – mówi bp Louis Pelâtre, wikariusz apostolski Stambułu i Ankary. Na ścianie w antykamerze kurii wisi obraz, na którym stojący nad brzegiem Bosforu Jan XXIII podaje Komunię św. bp. Pelâtre. Abp Roncalli przybył do Stambułu w 1935 r. i przebywał tu do końca 1944, kiedy został mianowany nuncjuszem w Paryżu. Nigdy nie skarżył się ani nie zabiegał o awans z Bułgarii czy Stambułu na bardziej prestiżową placówkę. „Nie uczynię nigdy, ani pośrednio, ani bezpośrednio, żadnego kroku, by spowodować jakąkolwiek zmianę w obecnej mej sytuacji, troszczyć się będę tylko o dzień dzisiejszy, pozwalając, by inni mówili, działali, wyprzedzali mnie, jeśli chcą. Sam o moją przyszłość zabiegać nie będę” – pisał w „Dzienniku duszy”.

    Stambuł był miejscem trudnym z wielu powodów. Politycznie, bo młode państwo tureckie budowane na idei nacjonalistycznej nie uznawało prawnej osobowości Kościoła katolickiego (tak zresztą jest do dziś). A jednak abp Roncalli, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, zyskał sobie niesłychany szacunek i przyjaźń dyplomatów. Jeden z nich – ambasador Niemiec Franz von Papen – pomagał abp. Roncallemu w akcji ratowania Żydów z Polski, Słowacji, Węgier czy Bułgarii w czasie II wojny światowej. – Von Papen codziennie służył Roncallemu do Mszy św. Ufundował ten witraż – abp Lucibello pokazuje nam okno przy schodach prowadzących na piętro delegatury. Po wojnie abp Roncalli wstawił się za von Papenem podczas procesu norymberskiego, zaświadczając o jego pomocy w ratowaniu Żydów. Von Papen został uniewinniony. Jeszcze bardziej skomplikowane były relacje z wieloma Kościołami Wschodu, które właśnie w Turcji miały wiele swoich patriarchatów i zwierzchności. Przyszły papież swoją dobrocią, taktem, a także poczuciem humoru przełamywał bariery, przygotowując soborowy przełom ekumeniczny. Nieporozumienia – by rzecz ująć delikatnie – między chrześcijanami rozdzielonymi wiekami życia w nienawiści doprowadziły go do prostej idei, by szukać tego, co łączy, a nie tego, co dzieli.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół