• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Temat zupełnie niemedialny

    Beata Zajączkowska, dziennikarka Radia Watykańskiego

    |

    GN 03/2010

    dodane 25.01.2010 21:09

    W Malezji w imię Allaha płoną kościoły. W Egipcie Boże Narodzenie naznaczyła krew Koptów. Wietnamska policja skatowała wiernych, którzy bronili krzyża. Biskupi Senegalu otrzymują listy z groźbami śmierci. Nowy rok przyniósł nowe ataki na chrześcijan

    Światowe media bardzo rzadko informują o prześladowaniu wyznawców Chrystusa, a to dziś najbardziej prześladowana grupa na świecie. Według publicystki watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano” Lucetty Scarafii, dzieje się tak, ponieważ „cierpienie chrześcijan wyraźnie kontrastuje z wizerunkiem Kościoła kreowanym w mediach”, gdzie najczęściej jest on prezentowany jako „bogata i potężna struktura narzucająca swój światopogląd innym”.

    „Allah” nie dla chrześcijan
    W Malezji zaczęło się od wojny w internecie i ataków na stronę katolickiego pisma. Poszło o prawo do używania słowa „Allah” w odniesieniu do Boga chrześcijan. Spór rozpoczął się trzy lata temu. Do sądu trafił wtedy pozew przeciwko katolickiemu pismu „Herald”, któremu chciano zakazać używania tego słowa, rezerwując je dla wyznawców islamu. Jest to o tyle niezrozumiałe, że na Bliskim Wschodzie zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie posługują się zwrotami pochodzenia arabskiego. W wielu z nich pojawia się arabskie określenie Boga – „Allah”, które znane było przed powstaniem islamu.

    Kościoły zapłonęły po tym, jak Sąd Najwyższy uchylił rządowy zakaz używania słowa „Allah” przez niemuzułmanów, czego domaga się Narodowa Rada Fatwy, najwyższy organ islamu w Malezji. Do protestów nakłaniali zwierzchnicy religijni i islamscy kaznodzieje. Pierwsze koktajle Mołotowa poleciały 7 stycznia na kościół w Desa Melawati. Kilka godzin później ktoś próbował podpalić świątynię w Petaling Jaya. Następne koktajle Mołotowa osmaliły ściany i okna drugiego kościoła w tym mieście. 11 stycznia doszło do co najmniej czterech podpaleń. Ataki miały miejsce w nocy lub nad ranem, kiedy świątynie były puste, dlatego nikt nie zginął. Straty jednak są. Premier Najib Tun Abdul Razak zaproponował 147 tys. dolarów na odbudowę szczególnie zniszczonego protestanckiego kościoła Metro Tabernacle na przedmieściach Kuala Lumpur. Gdy oddajemy numer do druku, dociera informacja o dziewiątym podpalonym kościele.

    Mimo ataków chrześcijanie starali się normalnie uczestniczyć w niedzielnych liturgiach. Kierujący Radą Kościołów Malezji pastor Hermen Shastri zapewnił, że nie dadzą się zastraszyć. Wyraził też przekonanie, że agresywne grupy muzułmanów nie odzwierciedlają poglądów większości tamtejszych wyznawców islamu. W wielu meczetach pojawiły się jednak transparenty z napisami: „Nie pozwolimy, by o Allahu pisano w waszych kościołach”, „Źle używane słowa to zarzewie herezji”, „Allah jest tylko dla nas”. Muzułmanie Malezji uważają, że używanie terminu „Allah” przez chrześcijan ułatwi zakazaną tam ewangelizację. Muzułmanie w Malezji nie mogą zmieniać religii. Chrześcijance nawróconej z islamu nie pozwolono na małżeństwo z chrześcijaninem, gdyż uważana jest nadal za muzułmankę. Kto chce poślubić muzułmanina, zmuszony jest do przejścia na islam.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół