• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Drogowskazy, nie zakazy

    Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 32/2008

    dodane 05.08.2008 14:37

    Gdyby w telewizji pokazali „magisowe” słońce, utworzone z 450 uczestników V Ignacjańskich Dni Młodzieży, widzowie zainteresowaliby się, co u jezuitów w Starej Wsi robi tylu młodych.

    Ale z ultralekkiego samolotu GP5 zobaczyli je tylko o. Paweł Brożyniak i nasza fotoreporterka Agnieszka. „Nie mówią o nas w radiu, nie mamy menedżera” – rapowali w czasie wieczornego koncertu jezuici o. Fabian Błaszkiewicz, czyli „DJ Fabbs”, i o. Marcin Baran, na którego mówią „Baranek”. Pracują w różnych ośrodkach, ale co roku skrzykują się, żeby przyjechać na Ignacjańskie Dni Młodzieży. Co najmniej jeden wieczór należy do ich zespołu „Korzeń z Kraju Melchizedeka”. Jednak nie do końca jest tak, jak skandowali. Menedżerami IDM są ich uczestnicy – młodzi od 15 do 19 lat. Przez cały rok pracują w ramach 4-stopniowej formacji, spotykając się pod okiem animatorów i duszpasterzy w miejscach zamieszkania. Podsumowaniem są 9-dniowe rekolekcje i właśnie 5-dniowe IDM. – To nie zlot dla zabawy, ale poważna formacja rekolekcyjna zakończona zabawą – wyjaśnia o. Paweł Brożyniak, ogólnopolski koordynator Dni. W tym roku na pożegnalny wieczorny koncert przyjechał Darek Majelonek. Jednak podczas IDM młodzież nie tylko się bawi, ale też modli i uczy.

    Pękła w nim miotła
    – Cień i światło są przydatne, bo stanowią o trzecim wymiarze – Adam Laska, prowadzący warsztaty rysunku, przekonuje adeptów malarstwa szkicujących swoje dłonie. Obok ich pracowni, w holu piwnicy tutejszej szkoły ćwiczy 17-osobowy zespół chcących spróbować tańca współczesnego. – Przykładamy prawy policzek do posadzki i robimy skręt nogami – instruuje ich szefowa Kasia Gala. – To taniec z musicalu „Moulin Rouge”, ilustracja piosenki o kobiecie rozwiązłej – wyjaśnia. – Najważniejszy jest finał, kiedy spotyka Boga. Zainteresowani sztuką walki bushido ćwiczą w białych koszulkach na trawie w ogrodzie klasztornym. – Stopy do wewnątrz, zamykamy oczy, teraz każdy ma chwilę dla siebie – o. Wojtek Kowalski, zakonnik nie tylko śpiewający punk i reggae, ale też trenujący bushido, pozwala podopiecznym usiąść na trawie i wytchnąć po intensywnym wysiłku.

    Jak posługiwać się przenośną radiostacją, uczą instruktorzy miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. – Każdy powiat ma swój kanał, nie musicie wiedzieć, na którym nadajemy – zaznaczają. W budynku najbliżej bazyliki młodzi, pod okiem Zdzisława Pękalskiego z Bieszczadów, malują niekonwencjonalne ikony. – Jestem ich aniołem stróżem, czuwam nad ruchem pędzla – wyjaśnia artysta, który wstaje tu o czwartej rano, żeby malować. Większość z ponad 30 warsztatów odwiedzam wspólnie z moimi podopiecznymi, którzy zapisali się na zajęcia dziennikarskie. Razem redagujemy „IdM-ek, czyli Przegląd Magisowy”, pisemko Dni. – Poszedłem na warsztaty taneczne i pękła we mnie miotła – zwierza się jeden z uczestników. – Najważniejsze, żeby się przełamać i spróbować. Damian Cedro, redaktor „IdM-ka” marzył o zajęciach z siatkówki, ale brakło miejsc. Podczas warsztatów dziennikarskich, które wybrał trochę z musu, odkryliśmy, że drzemie w nim też talent dziennikarski.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół