Nowy numer 17/2018 Archiwum

Dziewiętnaście pchnięć nożem

Nastolatki wciągnęły mniszkę w pułapkę. Z zimną krwią zadały jej kilkanaście pchnięć nożem. Maria Laura Mainetti - zakonnica zamordowana osiem lat temu przez satanistki - jest kandydatką na ołtarze

Noc z 6 na 7 czerwca 2000 roku. Malutkie włoskie miasteczko Chiavenna w Lombardii przy granicy włosko-szwajcarskiej smacznie śpi. Po sennych opustoszałych ulicach przemykają trzy cienie. Nic nie zapowiada tragedii.

Nocna zasadzka
Ciszę klasztornej celi siostry Marii Laury Mainetti ze Zgromadzenia Córek Krzyża rozdziera dzwonek telefonu. – Czy może siostra odwiedzić młodą dziewczynę w ciąży? Bardzo potrzebuje pomocy! – słyszy w słuchawce ponadsześćdziesięcioletnia zakonnica. Nie jest zdziwiona. Często odbiera telefony z prośbą o pomoc. Jest znana w okolicy, bo często odwiedza najuboższych. Takie nocne wyprawy nie są dla niej niespodzianką. Wychodzi z klasztoru. Nie ma pojęcia, że tym razem to fałszywy alarm. Przy mrocznej drodze przykucnęły trzy młodziutkie dziewczyny: Ambra, Veronica i Milena. Dwie mają 17 lat, trzecia jest o rok młodsza. Z dala słyszą kroki. – Idzie! – szepczą.

Gdy mniszka zbliża się do nich, dziewczyny wyskakują, uderzają ją mocno w głowę kamieniem i rzucają siostrę na kolana. Zza pleców wyciągają kuchenne noże i zadają nimi dziewiętnaście silnych pchnięć. Mniszka, osuwając się na ziemię, woła: Boże, przebacz im! Dziewczyny nie rozumieją. Dlaczego nie skamle o pomoc? Czemu się za nie modli? Kto ją o to prosił? Udają, że słowa zakonnicy nie robią na nich wrażenia, ale po kilku miesiącach przyznają, że modlitwa zakonnicy wytrąciła je z równowagi. Siostra pada w kałuży krwi. Nastolatki rozchodzą się do domów. Zmywają krew z rąk i… wracają do normalnego życia. Uśmiechają się, przygotowują do egzaminów, wysiadują godzinami na głównym placu miasta, a w weekendy bawią się na dyskotekach.

Nacinam swój młody nadgarstek
O brutalnym morderstwie huczy całe miasteczko, położone u stóp ośnieżonych gór. Ponad 7 tys. mieszkańców zastanawia się, kto mógł dopuścić się tej zbrodni. I dlaczego wybrał właśnie pogodną s. Laurę, znaną ze swej dobroczynności? Opis morderstwa trafia na pierwsze strony włoskiej prasy. Po 22 dniach do domów trzech nastolatek pukają karabinierzy. Otwierają im zaskoczeni rodzice. Przyszliście po nasze córki? Nonsens! Dziewczyny przyznają się do winy. Początkowo bąkają coś o tym, że chciały przełamać monotonię życia małego miasteczka, ale po kilku dniach wyznają: mordując zakonnicę, chciały złożyć hołd szatanowi. Policjanci uważnie przeglądają szkolne zeszyty nastolatek. Znajdują w nich sporo rysunków pentagramów, trzech szóstek i bluźniercze hasła pod adresem Kościoła. Jest też kilka cytatów piosenek Marilyna Mansona.

« 1 2 »
oceń artykuł