Nowy numer 16/2018 Archiwum

W ciemności...

Panie, mój Boże, kim jestem, że mnie opuszczasz? Twoim ukochanym dzieckiem – a teraz stałam się jakby najbardziej znienawidzonym – tym, które wyrzuciłeś, jakbyś go nie chciał – nie kochał.

Wołam, trwam, pragnę – i nie ma Nikogo, kto by mi odpowiedział – Nikogo, do kogo mogłabym przylgnąć – nie, nie ma Nikogo. – Sama. Ciemność jest taka ciemna – a ja jestem sama. – Niechciana, opuszczona. – Samotność serca, które pragnie miłości, jest nie do zniesienia. – Gdzie jest moja wiara? – nawet tam głęboko, w samym wnętrzu, nie ma nic prócz pustki i ciemności. – Mój Boże – jak bolesny jest ten nieznany ból. Boli bez przerwy. – Nie mam wiary. – Nie ośmielam się wypowiadać słów i myśli, które kłębią mi się w sercu – i sprawiają, że cierpię niewypowiedziane katusze. Tak wiele we mnie pytań bez odpowiedzi – boję się je odsłaniać – z powodu bluźnierstwa. – Jeśli jest Bóg, wybacz mi, proszę. – Ufaj, że wszystko skończy się w Niebie z Jezusem. – Kiedy próbuję wznosić myśli ku Niebu – jest tam tak przytłaczająca pustka, że te same myśli wracają i jak ostre noże ranią mnie w samą duszę.

– Miłość – to słowo – nic sobą nie przedstawia. Mówią mi, że Bóg mnie kocha – jednak rzeczywistość ciemności i chłodu, i pustki jest tak wielka, że nic nie porusza mojej duszy. Przed rozpoczęciem dzieła było tak wiele zjednoczenia – miłości – wiary – nadziei – modlitwy – ofiary. – Czy popełniłam błąd, poddając się ślepo wezwaniu Najświętszego Serca? Dzieło nie jest [powodem tej] wątpliwości – ponieważ jestem przekonana, że ono należy do Niego, nie do mnie. – Nie czuję – żeby do mojego serca przychodziła choć jedna prosta myśl czy pokusa, by rościć sobie prawo do czegokolwiek z tego dzieła.

Uśmiechanie się przez cały czas. – Siostry i ludzie robią takie uwagi. – Myślą, że wiara, ufność i miłość wypełniają moją najgłębszą istotę i że na pewno mam serce pochłonięte bliskością Boga i zjednoczeniem z Jego wolą. – Ale gdyby mogli wiedzieć – [że] i jak bardzo moja pogoda ducha jest peleryną, którą zakrywam pustkę i udrękę. Mimo wszystko – ta ciemność i pustka nie są tak bolesne jak tęsknota za Bogiem. – Czuję, że ta sprzeczność wytrąci mnie z równowagi. – Mój Boże, co Ty robisz z kimś tak małym? Kiedy prosiłeś, bym odcisnęła w swym sercu Twoją Mękę – czy to jest odpowiedź?

Jeśli przyniesie Ci to chwałę, jeśli da Ci to odrobinę radości – jeśli przyciągnie to do Ciebie dusze – jeśli moje cierpienie ugasi Twoje Pragnienie oto jestem, Panie, przyjmuję wszystko z radością do końca życia – i będę się uśmiechać do Twojego Ukrytego Oblicza – zawsze.

« 1 »
oceń artykuł