• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wymyślona wojna

    ks. Artur Stopka

    |

    GN 03/2008

    dodane 17.01.2008 13:01

    Przez kilka tygodni czołowe polskie media relacjonowały jako najważniejszy temat ideologiczną wojnę z Kościołem. Wojnę, której nie było.

    „Gazeta Wyborcza” z 2 stycznia 2008 r. nie zostawia złudzeń, że pola i tematy konfliktu są starannie dobierane. W jednym numerze GW znalazły się po kolei: wielki materiał na temat konieczności wprowadzenia uregulowań prawnych dotyczących zapłodnienia in vitro, dramatyczny list „polskiej lesbijki” do premiera z żądaniem legalizacji „związków partnerskich”, aby Polska była „normalniejsza” i lesbijka nie musiała opuszczać kraju, oraz obszerny i pozytywny w wymowie opis pierwszego „ślubu humanistycznego”, czyli swoistej kpiny z sakramentu małżeństwa.

    Dzień później „Dziennik” postanowił nadrobić stracony dystans i nagłośnił na pierwszej stronie wpis na internetowym blogu wiceszefowej LiD Joanny Senyszyn, w którym nazywa ona Metropolitę Warszawskiego „oszustem” i zarzuca mu, że przyjmując dotację na kulturalną działalność Centrum Opatrzności Bożej, „chce wydoić państwo”. Dla podsycenia atmosfery wojennej następnego dnia „Dziennik” w tytule na pierwszej stronie zmienił wymowę komentarza, jaki do słów lewicowej działaczki uzyskał od biskupa Tadeusza Pieronka, nadając mu ton obraźliwy.

    W tym samym mniej więcej czasie „Rzeczpospolita”, żeby nie zostać w tyle, rozgłosiła, że Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski planuje skierować do Trybunału Konstytucyjnego obowiązującą od piętnastu lat tzw. ustawę antyaborcyjną. Dzięki temu doniesieniu udało się mediom otworzyć czwarty front w wyimaginowanej wojnie ideologicznej z Kościołem.

    Dla zabawy?
    Po wpadce „Gazety Wyborczej” z informacją na temat rzekomych propozycji rządu dla Kościoła zapanowała w mediach atmosfera zażenowania. Wojownicze okrzyki ucichły, bitewny kurz zaczął opadać i okazało się, że żadnej wojny nie było, a wymyślili ją „wojenni sprawozdawcy” z naszych czołowych mediów. Tylko po co?

    Cała sprawa jest podobna do działań czternastolatka, który zmajstrował urządzenie do zdalnego przestawiania zwrotnic torów tramwajowych. Pewnie bardzo go cieszyło wykolejanie wagonów, ranni ludzie, okrzyki bólu, liczne szkody materialne itp. Ot, taka zabawa. Pewnie z nudów.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół