• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Samobójstwo nie odwaga

    rozmowa z ks. dr. Antonim Bartoszkiem

    |

    GN 19/2007

    dodane 09.05.2007 13:45

    O samobójstwie, potępieniu i miłosierdziu Bożym z ks. dr. Antonim Bartoszkiem rozmawia Przemysław Kucharczak

    Przemysław Kucharczak: Kazi-mierz Kutz nazwał samobójstwo Barbary Blidy aktem obywatelskiej odwagi. Miał rację?
    Ks. dr Antoni Bartoszek: – Nie miał racji, samobójstwo nie jest aktem odwagi. Jest zawsze aktem desperacji. Przejawem tego, że człowiek nie widzi innego wyjścia w swoim życiu. To może wynikać z lęku przed odpowiedzialnością albo ze strachu przed okolicznościami, w jakich człowiek się znalazł.

    Czy czasem samobójstwo może być usprawiedliwione?
    – Samobójstwo jest w każdym przypadku złem moralnym. Tradycja Kościoła ocenia samobójstwo podobnie jak zabójstwo, mieści je w V przykazaniu „nie zabijaj”. Nie zabijaj innego człowieka, ale także siebie. To jest wystąpienie przeciw Bogu, który jest Dawcą i Panem życia. To jest też zerwanie relacji ze wspólnotą ludzi.

    Kiedyś Kościół odmawiał samobójcom katolickiego pogrzebu, chował ich pod płotem cmentarza. Teraz zdarza się, że pogrzeby samobójców są bardzo uroczyste. Dlaczego? Zmieniła się teologia?
    – Na takich pogrzebach jest czasem więcej ludzi, zwłaszcza gdy ginie znana albo młoda osoba, jak ta dziewczyna z Gdańska zaszczuta przez kolegów. To fakt, że w Kościele istniał zakaz chrześcijańskiego pogrzebu samobójców. Jednak nie został powtórzony w najnowszym Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku. To nie znaczy, że nagle nauka Kościoła się zmieniła. Jan Paweł II podkreślał, że samobójstwo to czyn zdecydowanie zły.

    Dawniej jednak praktyka Kościoła bardziej akcentowała ten moment obiektywnego zła, które jest zawarte w akcie samobójczym. Podkreślała, że człowiek umierał w znanym publicznie ciężkim grzechu przeciwko V przykazaniu. Jednak rozwój psychologii pokazał, że jest wiele czynników, które popychają człowieka do samobójstwa. Że nie zawsze ten człowiek działa całkiem świadomie.

    Te czynniki nie sprawią, że my nagle nazwiemy targnięcie się na własne życie aktem dobrym. Jednak zmniejszają osobistą odpowiedzialność człowieka za ten niemoralny akt. Dla mnie pogrzeb samobójcy jest modlitwą wstawienniczą, wypraszającą miłosierdzie Boże dla tego człowieka, który po ludzku mówiąc, odszedł niepojednany z Panem Bogiem. Msza święta na tym pogrzebie jest przebłaganiem za grzechy tego, który odszedł.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół