• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jestem zdrowa i już!

    Beata Zajączkowska, dziennikarka Radia Watykańskiego

    |

    GN 14/2007

    dodane 04.04.2007 15:56

    Byłam chora i nagle wyzdrowiałam. To wiem – mówi siostra Marie-Simon Pierre. Jest przekonana, że została uleczona za przyczyną Jana Pawła II.

    Francuska zakonnica w niewytłumaczalny sposób wyzdrowiała z choroby Parkinsona. I chociaż nie mówi o cudzie, jej świadectwo może mieć kluczowe znaczenie dla beatyfikacji Papieża Polaka. Jak podkreśla postulator, ks. Sławomir Oder, o wybraniu tego przypadku zdecydował bardzo pokorny i skromny ton listu, który zawierał zgłoszenie tej łaski. – Nie było w nim ani krzty protagonizmu czy tonu histerycznego, tylko bardzo spokojne, rzeczowe przedstawienie zaistniałych faktów – mówi ks. Oder. Wskazuje też na „cudowny zbieg okoliczności”. Należąca do Zgromadzenia Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego zakonnica chorowała na Parkinsona, chorobę, która ostatecznie doprowadziła do śmierci Jana Pawła II. Pracując od lat w klinice położniczej, była zaangażowana w ochronę życia, problem tak drogi Ojcu Świętemu. – Czuję się tak, jakbym narodziła się na nowo – wyznaje z uśmiechem siostra Marie-Simon Pierre. Metalowe okulary, a za nimi roześmiane oczy. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze dwa lata temu jej twarz wykrzywiał grymas, który wielu ludzi brało za nienaturalny uśmiech. – Mój prawdziwy uśmiech widzicie dopiero teraz – zapewniała, opowiadając, jak „dzieliła chorobę” z Janem Pawłem II.

    Papież na pewno pomoże
    Chorobę Parkinsona stwierdzono u niej w czerwcu 2001 r. Dotknęła ona całą lewą stronę ciała, powodując znaczne utrudnienia, ponieważ siostra jest leworęczna. – Wzmagające drżenie, sztywnienie, ból, bezsenność... Od 2 kwietnia 2005 r. mój stan pogarszał się z dnia na dzień, coraz gorzej widziałam, nie mogłam już pisać, wszystko, co napisałam, było prawie nieczytelne. Samochód mogłam prowadzić tylko na krótkich odcinkach, gdyż moja lewa noga często „blokowała się” i taka sztywność bynajmniej nie ułatwiałaby jazdy. Potrzebowałam coraz więcej czasu na wykonywanie mojej pracy. Byłam zmęczona, wycieńczona – opowiada siostra Marie-Simon Pierre.

    Swą chorobę dzieliła z Janem Pawłem II. Od niego czerpała siłę i nadzieję. Jednocześnie patrzenie na cierpiącego Papieża sprawiało jej ból. – Ukazywało mi, jaka będę za kilka lat. Nie było mi łatwo, bo jestem przecież młoda – wyznaje. Śmierć Jana Pawła II przyjęła jako stratę przyjaciela, który ją rozumiał i dawał je siły. – Zawalił mi się świat. Czułam coraz większą pustkę, ale jednocześnie miałam pewność, iż był On nieustannie obecny – mówi. Po śmierci Papieża stan zakonnicy zaczął się gwałtownie pogarszać. 13 maja Benedykt XVI otworzył proces beatyfikacyjny Jana Pawła II. Dzień później jej siostry ze wszystkich wspólnot we Francji i w Afryce modliły się za jego wstawiennictwem o uzdrowienie. – Modlitwy trwały bez przerwy aż do chwili, kiedy stwierdzono, że jestem zdrowa – opowiada s. Marie-Simon Pierre. Niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia natychmiastowe ustąpienie wszystkich objawów choroby Parkinsona nastąpiło dokładnie dwa miesiące po śmierci Papieża.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół