• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Mandat dla proboszcza

    ks. Artur Stopka

    |

    GN 50/2006

    dodane 06.12.2006 13:53

    Parafianie chcą go widzieć nie tylko przy ołtarzu. Namówili go do kandydowania i wybrali na radnego. Jednak o. Tadeusz Burzyca mandatu radnego nie przyjął. Chociaż chciał.

    Przez dziesięć dni po wyborach była cisza. Potem o sprawie dowiedziały się media. I zaraz zrobiły z tego sensację. „Radny w sutannie”, „Wiejski proboszcz z mandatem radnego” – tak o ojcu Tadeuszu Burzycy, zbliżającym się do czterdziestki werbiście, pisały gazety. O. Burzyca jest od kilku lat proboszczem parafii św. Jana Ewangelisty w Długoborze, na terenie archidiecezji warmińskiej. Parafię liczącą około tysiąca wiernych tworzy dwanaście wiosek. Pisząc do Długoboru list, trzeba dopisać „poczta Płoskinia”.

    Ślązak otwiera oczy na Warmii
    O. Tadeusz Burzyca pochodzi z Katowic. Gdy trafił do parafii na Warmii, ze zdumienia otworzył oczy.
    – Tu nie było telefonów – opowiada „Gościowi”. – Lampy uliczne co prawda były, ale nie świeciły...
    W duchownym odezwał się duch społecznika. Zachował się tak, jak zachowują się proboszczowie w podobnych parafiach. Zabrał się do roboty. Nie zaniedbując duszpasterstwa, zaczął pomagać społeczności, w której się znalazł, w „doganianiu świata”.

    Dzisiaj w Długoborze można już spokojnie wyjść wieczorem z domu bez obawy, że w ciemnościach złamie się nogę. Działają telefony. Jest nawet Internet.

    Nic dziwnego, że mieszkańcy gminy postanowili wykorzystać talenty proboszcza także na niwie pozakościelnej. Chcieli, żeby został radnym. Założyli komitet wyborczy i zgłosili jego kandydaturę. O. Burzyca się zgodził. Żadnego ze swych przełożonych nie pytał o zgodę.

    – Gdy się przychodzi do urzędu jako zwykły ksiądz, to patrzą inaczej, niż gdy się przychodzi jako radny – tłumaczy. A, jego zdaniem, spraw do załatwienia jest jeszcze bardzo dużo: kanalizacja, nowoczesne wysypisko, oczyszczalnia, dom kultury. – Inaczej się rozmawia, gdy ma się autorytet proboszcza, a inaczej, gdy dodatkowo wiadomo, że ma człowiek mandat społeczny, że ludzie go wybrali, żeby w ich imieniu działał.

    Kuria pisze do prowincjała
    Niestety, okazało się, że to nie takie proste – łączyć funkcję proboszcza i funkcję radnego.
    Warmińska kuria archidiecezjalna stanowczo zażądała, aby o. Burzyca zrezygnował z mandatu. Prowincjał Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego (werbistów) otrzymał pismo podpisane przez ks. prał. Edwarda Michonia, w którym kuria zwraca uwagę, że o całej sprawie dowiedziała się z mediów oraz prosi prowincjała, aby „jako przełożony podjął stosowne rozmowy i decyzje odnośnie do omawianego faktu”. W piśmie podane są również odpowiednie przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego, które dotyczą przyjmowania przez duchownych urzędów i obowiązków publicznych.

    Rzecznik kurii ks. Artur Oględzki w wypowiedziach dla mediów stwierdził nawet, że jeśli o. Burzyca nie zrzeknie się mandatu, „archidiecezja warmińska może podziękować także zgromadzeniu werbistów za współpracę, przekazując jurysdykcję nad parafią księdzu diecezjalnemu”. Sugerował też, że za przyjęcie mandatu radnego proboszcz werbista może ponieść konsekwencje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół