• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Chrześcijanie drugiej ligi

    ks. Marek Łuczak

    |

    GN 37/2006

    dodane 06.09.2006 15:43

    – To skandal – oburza się większość dziennikarzy i polityków. – To zasmucające i niebezpieczne – odpowiada Kościół katolicki w Szkocji.

    W ostatni weekend sierpnia brytyjskie media do znudzenia powtarzały informacje o polskim zawodniku Arturze Borucu. Bramkarz Celtic Glasgow był bohaterem każdego wydania telewizyjnych wiadomości. Po kilku miesiącach dochodzenia, Boruc otrzymał od szkockich władz naganę oraz zakaz wykonywania podczas meczów jakichkolwiek gestów religijnych.

    Obraza i drwina
    Sporne wydarzenie miało miejsce w lutym br. podczas meczu z Rangersami na ich stadionie Ibrox. Polski zawodnik przeżegnał się, jak to robi wielu sportowców rozpoczynających rozgrywkę. Ten religijny gest został zrozumiany jako drwina z gospodarzy. Policja z Glasgow natychmiast odebrała od kibiców wiele skarg. Niektórzy z nich poczuli się urażeni gestem Polaka.

    Po zbadaniu wszystkich okoliczności, sprawą zajęła się prokuratura. Bramkarz otrzymał upomnienie i zakaz wykonywania w przyszłości jakichkolwiek gestów religijnych podczas meczów piłkarskich. Prokurator argumentował swoje orzeczenie niedawnym zapewnieniem kierownictwa Rangersów, że ich kibice nie będą już śpiewali tych wersetów swoich pieśni, które obrażają katolików.

    W uzasadnieniu więc znalazły się słowa o rzekomym naruszeniu pokoju przez Boruca. Trudno jednak zestawiać śpiewanie antykatolickich pieśni ze znakiem krzyża. W pierwszym przypadku chodzi o frontalny atak i rzucanie obelg, a w drugim o wyrażanie swojej wiary. Zarzucanie polskiemu sportowcowi prowokacji oznacza, że szkoccy prokuratorzy potrafią wnikać w motywację praktykowania takich czy innych form religijności. Boruc nie spadł przecież z nieba, a widok żegnającego się zawodnika bez najmniejszych podtekstów pokazywany jest przez kamery na wszystkich boiskach świata. Takiego samego zdania są przedstawiciele Kościoła katolickiego w Szkocji. – To wyjątkowo żałosne – mówi Peter Kearney – że Szkocja stała się jednym z tych nielicznych krajów świata, dla których prosty i zarazem dyskretny gest religijny oznacza obrazę.

    Równi i równiejsi
    Między kibicami w Szkocji dość często dochodzi do incydentów na tle religijnym. Obrażają się wzajemnie na stadionach, a po meczach regularnie prowokują bójki. Napięcie podsyca ustawodawstwo Wielkiej Brytanii, które traktuje swych obywateli nierówno, w zależności od wyznawanej religii.

    Przeciwko dyskryminacji katolików w brytyjskim ustawodawstwie wystąpił nawet kardynał Keith O’Brien. Szkocki purpurat nawiązał do kampanii prowadzonej przez klub Glasgow Rangers. Ma ona na celu przezwyciężenie przejawów nietolerancji, w tym eliminacji śpiewanych niegdyś przez kibiców pieśni antykatolickich. Arcybiskup Edynburga Mario Conti poparł te wysiłki. Jednocześnie zaznaczył, że napięcia na tle wyznaniowym będą trwały tak długo, jak długo w ustawodawstwie brytyjskim obecne będą antykatolickie uprzedzenia. Nawiązał w ten sposób do pochodzącego z 1701 roku i nadal obowiązującego aktu o następstwie tronu, który przewiduje, że panującym nie może być katolik. Monarcha nie może też poślubić katoliczki.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół