Nowy numer 16/2018 Archiwum

Cisza ratunkowa

– Ktoś musi odwalać tę ciężką robotę – mówi Szymon Gajewski, 19-latek.W tym roku zdaje na AWF w Warszawie. – Dzięki modlitwom sióstr jest mi lżej.

Dotąd zakony kontemplacyjne kojarzyły się Szymonowi ze średniowieczem. Odkąd poznał karmelitanki, myśli inaczej: – To młode, fajne kobiety, poszły tam z powołania, mam zamiar zajrzeć do nich z dziewczyną. Jego tata Piotr – informatyk, nauczyciel akademicki – codziennie, oprócz domowych, robi zakupy dla mniszek: – Nauczyły mnie dyscypliny kupowania: 6 jajek, 30 dag sera, dwie sałaty dla 5 osób i 20 dag kiełbasy dla gości.

15 października zeszłego roku, w dniu poświęconym św. Teresie Wielkiej, patronce Karmelu, poszedł złożyć siostrom życzenia. Pozdrowił je też od brygidek, które z żoną Małgosią (katechetka z 20-letnim stażem) odwiedzili w Częstochowie. Właśnie tam dowiedzieli się, że w ich Ełku powstała nowa fundacja karmelitanek: – To była radość, bo na północny wschód od Wisły jest posucha na zakony kontemplacyjne. Od tamtego czasu Piotr pomaga siostrom przy komputerze.

Ale przede wszystkim dostaje od nich proste lekcje: – Nauczyłem się dbać o porządek dnia. Przedtem mówiłem młodzieży – poświęcajcie 1 proc.czasu na modlitwę. Dziś wiem, że to stanowczo za mało. Wcześniej niepokoiła mnie cisza domu zakonnego, teraz przyciąga. Kiedy budzę się o 7 rano i nie chce mi się wstać, od razu przypominam sobie, że siostry są na nogach od 5.00 i wielbią Pana modlitwą. Zaraz mam więcej sił. – To szczęście i pokój, że jest się ukrytym w sercu kilku osób, które cały czas obcują z Bogiem – dodaje Małgosia.

Pustelnia i wspólnota
– Od pierwszego dnia tu przychodzą. Z prośbami o modlitwę – młodzi, bardzo zagubieni, starsi ... Siostry mają umiejętność wchodzenia w ich sprawy. Zawsze, jak matki, z uśmiechem, troską. Byłam świadkiem tych spotkań – opowiada Alicja Plaga, sąsiadka zgromadzenia, od dwóch lat szefowa katolickiej księgarni na parterze domu parafialnego katedry.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł