Nowy numer 16/2018 Archiwum

Niemcy inspirują

Ileż ta biedna Unia Europejska musi wycierpieć "za niewinność" ! Każdy osioł lub spryciarz teraz się na nią powołuje.

Latem oglądam telewizję, żeby się upewnić, że to strata czasu. W tym roku strata jest w dodatku nudna, bo nie ma ani olimpiady, ani żadnych mistrzostw w piłce nożnej. Został mi Tour de France, więc patrzę, wzbudzając niepokój znajomych – bo cóż też może być interesującego w obserwowaniu wielogodzinnego pedałowania, które w końcu wygra gość meldujący się na mecie etapu dwadzieścia minut po jego zwycięzcy. Wyścig dookoła Francji nadaje się na powiastkę z morałem dla niezbyt pilnych młodzieńców: nie przejmuj się niskimi lokatami na egzaminach, może w końcu i tak będziesz nosił żółtą koszulkę. Zwłaszcza jeśli zamiast się uczyć, trafisz jako pomagier do sieci handlowej, która odzieje cię w żółtą liberię.

Przekonałem znajomych, że Tour de France może pełnić rolę edukacyjną nie tylko w odniesieniu do nastolatków. Nawet starzy mogą się czegoś nauczyć, i to w nadzwyczaj modnej dziedzinie studiów europoznawczych. Skoro nie da się patrzeć na cyklistów, oglądajmy przyrodę, a konkretnie drzewa. A jeszcze bardziej konkretnie: drzewa rosnące przy drogach, po których pedałują ci wspaniali mężczyźni w kolorowych koszulkach. Jest na co patrzeć! I jest co demaskować! Okazuje się, że albo wyścig dookoła Francji nie odbywa się we Francji, albo Francja nie należy do Unii Europejskiej, albo ktoś w Polsce robi z nas durnia. W Polsce bowiem wszczęto akcję wycinania przydrożnych drzew, powołując się na dyrektywy Unii Europejskiej. Ileż ta biedna Unia musi wycierpieć „za niewinność”! Każdy osioł lub spryciarz teraz się na nią powołuje. A Francuzi się nie przejmują, życzliwi donoszą, że Niemcy też nie, więc czemu Polska ma być bardziej brukselska od brukselki?

Może dlatego, że z tej rzezi rzeźnicy – i tylko oni – odniosą korzyści. Pierwszą, gdy sprzedadzą uzyskane w ten sposób drewno, a drugą, gdy zasadzą nowe drzewka pięć metrów od pobocza. O tych zyskach się nie mówi, opowiada się za to komunały o fatalnej roli drzew w razie wypadnięcia samochodu z szosy. Kolejnym krokiem będzie spuszczenie wody z jezior i zasypanie przepaści. A potem usunięcie niebezpiecznych klamek z drzwi, wyłożenie twardych ścian materacami oraz odzianie obywateli w kaftany bezpieczeństwa. Robią z nas wariatów, i jeszcze musimy za to płacić – bez wyroku, bez apelacji, bez sensu.

W ostatnim słowie, zainspirowany nalepką na niemieckiej ciężarówce, za którą wlokłem się ostatnio w korku, domagam się jedynie prawa do umieszczenia na wizytówce napisu „oficjalny sponsor Rządu Rzeczypospolitej”, bo faktycznie nim jestem.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama