• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Erzac ateizmu

    Maciej Sablik, wykładowca na Uniwersytecie Śląskim

    |

    GN 01/2005

    dodane 03.01.2005 06:49

    ... o wrogach Kościoła, co walczą z choinką i tęsknocie za dawnymi ateistami

    Chciałem się „ponabijać” z zakazów strojenia choinek, wystawiania „Czerwonego Kapturka” zamiast jasełek i cenzurowania kolęd, do czego dochodziło przed świętami na zachodnich kresach Unii Europejskiej. Wdzięczny to temat, bo gdyby stachanowcy poprawności politycznej byli choć trochę konsekwentni, to wkrótce zamiast Gór Świętokrzyskich mielibyśmy Pasmo Centralne, zlikwidowano by niedziele oraz zmieniono nazwy planet, bo one też odwołują się do bóstw. Jednak konsekwencja nie jest mile widziana wśród wyznawców nowego kultu.

    Nie walczą oni zresztą z każdą religią. Muzułmanów się boją, bo oni nie mają poczucia humoru, a starożytnych mitów nie atakują, bo sami tworzą wciąż nowe mity. W rzeczywistości są przeciw chrześcijaństwu, a konkretnie Kościołowi katolickiemu.

    Kościół miał wrogów od zawsze, ale ostatnio nawet wrogowie Kościoła zeszli na psy. Zaczynam tęsknić za dawnymi ateistami: oni zresztą miewali chrześcijańskie korzenie, więc używali argumentów, nad którymi trzeba się było pochylić. James Joyce, który porzucił katolicyzm, był namawiany do przyjęcia innego wyznania, ale nie chciał. Twierdził, że stracił wiarę, lecz nie rozum. Rozum kazał mu walczyć z Bogiem i szukać poważnych racji dla swej postawy. Dziś wrogowie Kościoła walczą z choinką: oto symbol upadku intelektualnego spadkobierców Oświecenia. Religia była według Marksa „opium dla ludu”, dzisiejsza antykatolickość jest odurzającym erzacem, jakimś bimbrem dla rozczarowanych postępami socjalizmu.

    Na wschodnich kresach Unii jeszcze pamiętamy naukowy światopogląd, którego funkcjonariusze przez dziesięciolecia pletli różne bzdury. Dowodzili na przykład ze swadą, że Boże Narodzenie i związane z nim obyczaje są pozostałością czasów pogańskich i zastępują wspólne dla wszystkich ludów obchody przesilenia zimowego. Teraz ich zachodni koledzy, walcząc ze świąteczną tradycją, mimo woli potwierdzają jej czysto chrześcijański charakter. Przedtem usunęli z eurokonstytucji korzenie, teraz wycinają pędy.

    W Polsce taka polityka się nie sprawdziła, bo jakkolwiek wszędzie w kosmosie akcja rodzi reakcję, to w naszym kraju nawet bardziej. Byłoby przyjemniej, gdyby wszyscy z szacunkiem odnosili się do wartości, które wyznajemy. Ale dzięki choinkożercom, miłośnikom Czerwonego Kapturka (czyż nie twierdzono niedawno, że to bajka seksistowska?), dywagacjom pań Środy, Senyszyn i Szyszkowskiej, nie przewróci się nam w głowach. Można się smucić, że Europa pod względem religijnym pustynnieje, ale jakaż radość, że przybywa dusz do nawrócenia!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół