• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Poświęcenie

    Iza Paszkowska , polonistka, matka 4 dzieci

    |

    GN 25/2010

    dodane 24.06.2010 08:34

    Mąż odszedł przed wielu laty, założył nową rodzinę, nie interesował się córkami, nie płacił na nie, nigdy nie pomagał.

    Teraz, gdy są one na granicy dorosłości, nagle się odezwał, coś im obiecuje, ale pewnie słowa nie dotrzyma. Ze zdumieniem obserwuję, że obie dziewczyny mają do mnie nieokreślony żal, wylewają na mnie złość, gdy on je zawodzi. Jest mi przykro, że dają sobą manipulować, że zapominają o moim poświęceniu. Całą uwagę skupiłam przed laty na córkach, nie mam prawie wcale przyjaciół. Tyle lat tylko dom i praca na kilku etatach.
    Samotna mama


    Córki idealizują nieobecnego ojca, ponieważ bardzo go potrzebują. A mama staje się workiem treningowym wszelkich frustracji. Niech Pani nie walczy o ich uznanie. Można powiedzieć, że jest Pani bardzo przykro, że muszą takie nieprzyjemne przeżycia zaliczyć. Obie dziewczyny potrzebują dyskretnego współczucia i wsparcia, bo po raz kolejny przeżywają tak bardzo niezawinione odrzucenie. Natomiast bardzo ważne jest to, by nie przyjmowała Pani roli ofiary. Nie trzeba się narzucać z pomocą, ewentualnie zapytać, czy jej potrzebują.

    Na całą sytuację należy spojrzeć z ich punktu widzenia. To nie ich wina, że ojciec odszedł. Mają naturalną potrzebę posiadania ojca. Są w stanie przebaczyć wszystko, byle był. Proszę nie wymagać, by myślały logicznie. One bardzo potrzebują taty, by poczuć swoją wartość, by się nie rzucić w ramiona pierwszego lepszego chłopaka. Może nawet zrobią z Pani wredną kobietę o trudnym charakterze, od której odszedł mąż. Z takim mitem nie da się logicznie walczyć. Ze wszystkich sił należy teraz samej sobie okazywać szacunek. Nie wypominać im tego, że się Pani tak poświęciła. To docenią za kilka lat, teraz takie słowa obrócą się przeciwko Pani. Byłoby dobrze zająć się trochę sobą. Pokazać się jako kobieta pewna swoich wyborów, a nie rozżalona matka, która na siłę żąda współczucia. Bardzo polecam, by z dowolnej biblioteki pożyczyła Pani sprawdzone powieści dla nastolatek, gdzie pojawia się ta tematyka. Na przykład: Siesickiej „Zapałka na zakręcie”, Musierowicz „Tygrys i Róża” czy „Dziecko piątku”. Te powieści dla nastolatek mają też przesłanie dla matek, szczególnie „Tygrys i Róża” – tam mama bardzo cierpi, że córka ją odtrąca, a im bardziej mama cierpi, tym bardziej mała ją rani. Proszę uważać, by za dużo nie moralizować, by nie być taką nieustannie zafrasowaną.

    Najwyższy czas, by budować nowe znajomości, odświeżyć stare. Bo inaczej będzie Pani szantażować emocjonalnie córki, gdy zaczną wyfruwać z gniazda. Będzie im łatwiej, jeśli mama będzie radosna i wśród ludzi. Mam nadzieję, że Pani nie narzeka i nie ma syndromu samotnej matki. Wiele kobiet samotnie wychowuje dzieci. Nie trzeba mieć z tego powodu kompleksów. Tyle już Pani osiągnęła, że po krótkim trzęsieniu sytuacja za jakiś czas wróci do normy. Przetrzyma Pani tę przykrą sytuację, pomoże córkom, gdy będą cierpieć z powodu nieodpowiedzialnych zachowań ojca. Proszę się wczuć w ich sytuację, ich marzenia, ich potrzebę buntu wobec bohaterskiej mamy, której nie da się krytykować, a bez tego trudno się prawidłowo rozwijać.

    Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie napisz do mnie: ipaszkowska@goscniedzielny.pl
    lub na adres redakcji: skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół