• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Rygor

    Iza Paszkowska , polonistka, matka 4 dzieci

    |

    GN 27/2009

    dodane 06.07.2009 11:44

    Jestem rok przed maturą, wychowywana w rodzinie katolickiej, do kościoła chodzimy kilka razy w tygodniu, modlimy się często razem. Uważam, że rodzice wprowadzali zbyt dużo ograniczeń. A jest to taką samą rodzicielską porażką jak ich brak.

    Zakaz oglądania telewizji, nawet kreskówek czy innych filmów dla dzieci prowadził do karmienia dziecięcego umysłu oglądanymi w sekrecie idiotycznymi telenowelami, żeby po prostu zrobić na złość, żeby się zbuntować. Do głowy często nam przychodziły myśli: „Dlaczego rodzice tacy są?”. Różne paranoiczne zakazy przesłaniały nam ich wspaniałość i serce. Marzę już, by za rok wyjechać na studia do dalekiego miasta, żeby wreszcie móc się spokojnie spotykać ze znajomymi, sympatią i wracać do domu po 22. Uważam, że wielu młodych tak robi i prowadzi to czasem do wielkich życiowych klęsk jak niechciana ciąża, nieudane małżeństwo rodzące się z buntu. Moich rodziców kocham, ale wiem, że ich błędy mocno odbiły się na naszej psychice. Jesteśmy przewrażliwieni, niedojrzali psychicznie. Im więcej zakazów, tym dziecko bardziej ciekawe, pełne buntu, podejmujące potem błędne decyzje.
    18-latka


    Drukuję ten list, by rodzice mogli spojrzeć na typowy problem z drugiej strony. Autorka podkreśla, że dzieci nie wiedziały, dlaczego mają zakaz oglądania telewizji, że szanowały rodziców, lecz dziwiły ich surowe zakazy. John Townsend w książce „Granice w życiu nastolatków”, wydanej przez wydawnictwo „Koinonia”, którą serdecznie rodzicom polecam, radzi, by ustalając granice, pamiętać o 4 podstawowych zasadach. Przede wszystkim nastolatek, nawet ten najbardziej „rogaty”, musi odczuwać, że jest kochany i rodzicom bardzo na nim zależy. Czasami dziecko dostrzega tylko gniew dorosłych, siebie postrzega jako ofiarę, w dodatku odrzuconą i niekochaną. Im bardziej niedojrzały jest nastolatek, tym bardziej konkretnie powinny być sformułowane zasady obowiązujące w rodzinie. Określając granice, nie należy zapominać o coraz większej wolności w podejmowaniu przez nastolatka decyzji. Nigdy nie należy zapominać o konsekwencji uczącej odpowiedzialności.

    Uważam, że marzenie o wyjeździe na studia i o samodzielnym życiu to nie musi być wcale skutek zbyt surowego wychowania. Po prostu zbliża się czas, by opuścić gniazdo. Natomiast należy się zastanowić, czy całkowite odcięcie dziecka od telewizji, komputera, Internetu jest sensowne. To są elementy współczesności i zakaz jest ucieczką od problemu, a nie jego rozwiązaniem. Trzeba po prostu nauczyć dziecko korzystania z mediów, dokonywania właściwych wyborów. Wymaga to czasu i zaangażowania. Dziewczyna pisząca list zwróciła też uwagę, że ona i rodzeństwo są niedojrzali psychicznie. Autor książki „Granice w życiu nastolatków” podkreśla, że rodzice powinni zainteresować się dzieckiem, które nie sprawia żadnych trudności. Zachodzi bowiem obawa, że posłuszeństwo jest tylko chęcią zadowolenia rodziców. Za jakiś czas może się pojawić niska samoocena, problemy z wypowiadaniem i obroną własnego zdania. Przesada nigdy nie jest dobra.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół