• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Męczące, ale potrzebne zajęcie

    ks. Tomasz Horak, proboszcz wiejskiej parafii Nowy Świętów

    |

    GN 01/2007

    dodane 08.01.2007 14:55

    Czy nie po to Syn Boży stał się człowiekiem, by, wszedłszy w codzienność tego świata, przemienić ją, rozświetlić niewidzialną, a potężną mocą łaski?

    Obserwuję ministrantów w czasie kolędy. Cieszą się, czekają na swój dzień, im młodsi – tym bardziej niecierpliwi i tym prędzej zmęczeni. Tak, tak, kolęda to dość męczące zajęcie. Znowu mi gospodyni przygadała: Wiedział ksiądz, że trzeba będzie po kolędzie chodzić, to teraz nie narzekać! Wiedziałem, to prawda, ale z punktu widzenia ministranta.

    Ale jako ksiądz nie narzekam. Rano do szkoły, obiad, pół godziny drzemki (jeśli się uda) i na kolędę. Swoją drogą na wsi to nieomal sama przyjemność. Znam wszystkich, wiem, do kogo idę, o czym rozmawiać. A także kiedy wierzyć, a kiedy nie. Bo wiadomo – każdy człowiek chce dobrze wyglądać w oczach innych. Nieważne, czy to kolęda, czy wywiadówka w szkole, czy przygodna rozmowa przed sklepem. Nic w tym nagannego. Czasem więc mówi się prawdę, czasem tylko jej połowę, czasem trochę się podkoloruje. Kłamstwo też się trafia. Nie, proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie twierdzę, że w czasie kolędowych rozmów parafianie czarują księdza, ile się da. Czasem tak, dobrze więc zdawać sobie z tego sprawę.

    A tematy rozmów? Przeróżne. Najczęściej ludzkie biedy i radości. Raz więcej odcieni ciemnych, raz jaśniejszych. Był czas, lat temu powiedzmy dziesięć, że dominowały barwy szare. Od jakiegoś czasu kolędowe rozmowy nie są już tak przygnębiające. Parafianie zaczynają odnajdywać się w nowym świecie. Często za ogromną cenę. Emigracja całych rodzin, rozłąka pracujących daleko od domu, ryzyko podejmowanych inwestycji. Wielu z dumą mówi o dzieciach studiujących nie tylko w pobliskim mieście, ale na znanych uczelniach. A sprawy wiary, religii, pobożności? Czy te tematy nie istnieją?

    Przyznam się, że stanowią margines. Czy to nie wystarczy, że w atmosferze modlitwy, jaką jest kolęda, rozmawiamy o zwykłym, ludzkim życiu? Czy nie po to Syn Boży stał się człowiekiem, by, wszedłszy w codzienność tego świata, przemienić ją, rozświetlić niewidzialną, a potężną mocą łaski? Zdecydowaną większość swego ziemskiego życia wypełnił byciem między zwykłymi ludźmi, pracą wśród nich, wsłuchiwaniem się w ich radości i obawy. Kolęda też jest po to, by być blisko parafian, by ich słuchać. Z tego rodzi się wiele pytań. Do ludzi, do siebie, do Kościoła. Do Pana Boga też. Pytań, a nieraz pretensji. Czasu braknie, by do przyszłego roku odpowiedzieć na wszystkie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół