• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Fajerwerk życia

    ks. Tomasz Horak, proboszcz wiejskiej parafii Nowy Świętów

    |

    GN 01/2006

    dodane 05.01.2006 09:44

    Pan daje nową, ogromną porcję czasu – światu, ludziom, mnie... Ile dla mnie?

    Przed pięciu laty zanotowałem w diariuszu: „Minęła północ. Dzwony biją, stoję w oknie, odmawiając Anioł Pański. Fajerwerki naprzeciw okien, syrena. Pan daje nową, ogromną porcję czasu – światu, ludziom, mnie... Ile dla mnie? Myślę o dzieciach z zakrystii, z ufnością myślę.

    Co zrobią z tym czasem, który otrzymują?”. Kilka dni temu jedno z tych dzieci (teraz już dorosłych) powiedziało: „Jeszcze nie wiem, co zrobię ze swoim życiem”. Ale ja wiem, że nie zmarnuje czasu, który daje Bóg. Kilka lat temu byłem u kolegi, księdza. Bardzo aktywny człowiek – parafia, bezdomni, hospicjum, młodzież, narty, rekolekcje. Franek żył intensywnie.

    Zastałem go przy samochodzie – ładował do bagażnika pojemniki z chlebem. Popatrzył na mnie spode łba. „To dla przytuliska” – mruknął basem. – „Od znajomego piekarza”. Pomogłem mu, choć potrzeby nie było. „Wiesz, Tomek, to chyba jedyna pożyteczna rzecz, jaką robię w życiu”. Nie wiedział wtedy ani on, ani my, że życia zostało mu niewiele. Nowotwór. Co było najbardziej pożytecznym zajęciem jego życia? Na pewno nie tylko ten chleb zawożony bezdomnym. Robił dużo dobrego. Wiem też na pewno, że czasu danego mu przez Boga nie marnował.

    To wspaniałe uczucie być blisko ludzi, którzy czasu nie trwonią. Obserwować ich, czuć się zdopingowanym, a nawet poczuć się głupio, widząc, jak materia czasu w ich rękach się pomnaża. Potrafią w 24 godziny zrobić to, na co ja potrzebuję dwóch dni. Jak to możliwe? A jednak tak jest, przekonałem się. Czyżby czas nie płynął jednakowo? Czyżby nasze pomiary zegarami były złudzeniem? Jeśli nawet nie są złudzeniem, to nie są w stanie uchwycić samej istoty czasu, tylko jakąś jedną jego cechę – przemijalność.

    Może więc czas, oprócz przemijalności, ma jeszcze swoją pojemność? Stałem tak w oknie, snując filozoficzne refleksje, gdy daleko, z drugiej strony rzeki, wytrysnął kolorowy, roziskrzony fajerwerk. Kula światła na moment nieruchomo zawisła nad ziemią, potem rozsypała się w tysiące iskier, które powoli opadały. Po chwili wszystko zgasło. Fajerwerk życia... Wznosi się ku górze – to młodość. W czas dojrzały – zawiśnie nad przyziemnością. Na starość rozsypuje się – ale i wtedy może oczarować sobą. Póki nie zgaśnie. A Bóg pozbiera wszystkie iskierki i utka z nich bajecznie kolorową, piękną i nieprzemijającą wieczność.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół