• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bóg wierzy w człowieka

    o. Augustyn Pelanowski OSPPE

    |

    GN 09/2010

    dodane 03.03.2010 13:21

    Drzewo krzyża jest martwe, bezlistne, bez korzenia, bez życia, bez wartości, a jednak stało się najsensowniejszym znakiem nadziei.

    Zapewne wiele wspólnego mają ze sobą bezowocne drzewo figowe oraz ten krzak również bezowocny, w którym jednak raczył objawić się Ogień Obecności. Bóg daje szansę każdemu z nas, aż do ostatniej chwili pragnie wzbudzić w człowieku choć jeden liść modlitwy, zwiastujący choćby najmarniejszy owoc nawrócenia. W filmie Andrieja Tarkowskiego „Ofiarowanie” bohater podlewa wyschnięte drzewo, opowiadając przy tym synowi apoftegmat o starcu, który miał wiarę zdolną obudzić do życia zwykły kołek wsadzony w ziemię. Dotychczas niewierzący, w obliczu nieuniknionej atomowej zagłady odkrywa w sobie lęk, który powoduje poszukiwanie zbawienia.

    Jak wielu ateistów w obliczu nieszczęścia odruchowo odmawiało „Ojcze nasz”, wygoda zaś położyła na łopatki wiarę niejednego duchownego. Wiara człowieka czyni cuda, ale wiara Boga w człowieka czyni cuda jeszcze cudowniejsze! Bóg wierzy do końca w każdego człowieka, w jego przebudzenie, zwrócenie się ku Niemu. Gdy wysycha w nas miłość, On daje potoki obfitych wód oraz staje się ogniem nie spalającym, lecz oświecającym w mrokach zwątpienia. Przykłada nawóz poznania niegodziwości, która się w nas skrywa, by nas obudzić, i okopuje, by dostać się do zgniłych korzeni i je uleczyć.

    Czy drzewo życia Mojżesza było urodzajne? Na pewno nie. Stracił wszystko: komfort życia, prestiż, szacunek pobratymców, więź z narodem, opiekę faraona – po prostu zawaliła mu się kariera. Gdy spoglądał w koronę gałęzi płonącego drzewa, doznawał tego samego zdziwienia, co wtedy, gdy spoglądał w rozgałęzioną koronę swojej historii. Dlaczego Bóg jeszcze w nim płonie, skoro zawiódł wszystkich i zmarnował wszystko? Wokół niego był tylko nawóz zgniłej przeszłości. Czuł się obco, jak bezowocny figowiec w winnicy. Czy nie nawiedza cię podobny przygnębiający nastrój? Czy nie zmarnowałeś wszystkiego? Być może i ciebie niepokoi świadomość wyjaławiania ziemi swym bezwartościowym istnieniem? Jak wielu utyskuje na lata zmagania o zdobycie czegokolwiek, co uczyniłoby ich życie wartościowym. Jak wielu może odnaleźć się w obrazie Mojżesza, który stracił już wszelką nadzieję i dziwił się, dlaczego Bóg go nie opuścił.

    Tak, Bóg daje i tobie w tym roku jeszcze jedną szansę, i nie wytnie cię z tej planety, bo jest ktoś, kto się za ciebie wstawił – Ogrodnik z Nazaretu. Jeszcze w tym roku z troską i miłością okopie cię i obłoży nawozem prawdy o tobie samym. Może wreszcie uda ci się to zobaczyć, czego tysiące ludzi nie umieją się dopatrzeć w drzewie krzyża? Jest martwe, bezlistne, bez korzenia, bez życia, bez wartości, a jednak przez fakt zawieszenia na nim jednego jedynego Owocu, stało się najsensowniejszym znakiem nadziei. Tym Owocem jest Jezus Chrystus. Jest Żywym Owocem, który każde martwe drzewo przywróci do życia, nawet twoje, bylebyś uczynił wszystko, by być z Nim w komunii!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół