• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jeden dzień bez wojny?

    Andrzej Macura

    |

    GN 52/2007

    dodane 02.01.2008 14:27

    Wszędzie, gdzie nie są zaspokojone podstawowe potrzeby, rodzi się poczucie frustracji. A od tego już tylko krok do wznoszenia barykad.

    Czterdzieści lat temu, z inicjatywy Ojca Świętego Pawła VI, pierwszy dzień Nowego Roku zaczęto obchodzić jako Światowy Dzień Pokoju. Kolejni papieże ogłaszają w tym dniu orędzia poświęcone tematyce pokoju. W tegorocznym, zatytułowanym „Rodzina wspólnotą pokoju”, Benedykt XVI wskazuje na rodzinę jako fundament pokoju.

    „Wszystko, co osłabia rodzinę, opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety, co wprost lub pośrednio powoduje, że zmniejsza się jej gotowość do odpowiedzialnego przyjmowania życia, co utrudnia jej korzystanie z prawa do tego, by przede wszystkim ona była odpowiedzialna za wychowanie dzieci, stanowi obiektywną przeszkodę na drodze do pokoju. Rodzina potrzebuje domu, pracy albo słusznego wynagrodzenia za pracę rodziców w domu, szkoły dla dzieci, podstawowej opieki zdrowotnej dla wszystkich. Kiedy społeczeństwo i politycy nie starają się pomóc rodzinie w tych dziedzinach, pozbawiają się istotnych zasobów służących pokojowi” – pisze Ojciec Święty. Czy ta diagnoza jest trafna? Gdy spojrzeć na źródła konfliktów zbrojnych – czy to w biednej Strefie Gazy, czy na przedmieściach bogatego Paryża – widać wyraźnie, że Papież się nie myli. Wszędzie, gdzie nie są zaspokojone podstawowe potrzeby, rodzi się poczucie frustracji. A od tego już tylko krok do wznoszenia barykad.

    Analizując sytuację na świecie, Papież w swoim orędziu nie ogranicza się do tego prostego wskazania. Pisze też o innych nękających rodzinę ludzką problemach, które mogą stać się w przyszłości przyczyną poważnych konfliktów, także między narodami. Wskazuje na potrzebę takiej troski o środowisko, by nie hamowała rozwoju krajów najuboższych. To między innymi problem gospodarowania zasobami energetycznymi. Przypomina o konieczności tworzenia takich relacji ekonomicznych, by wszyscy mogli ze sobą współpracować na zasadach równości i sprawiedliwości. To między innymi problem chronienia wysokimi cłami rodzimych rynków, co uniemożliwia sensowną konkurencję krajom uboższym z bogatymi. Zauważa także niebezpieczeństwo, jakie niosą ze sobą nieprzezwyciężone lokalne konflikty, które łatwo mogą rozlać się na sąsiednie regiony, oraz ciągle zwiększający obroty światowy handel bronią.

    Na co dzień, zapatrzeni w to, co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu, takich problemów nie zauważamy. I tak nie mamy na nie wpływu – mówimy. Nieprawda – mamy. Choćby przez to, że możemy wokół tych problemów tworzyć dobrą atmosferę. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”. Jeśli będziemy budowali świat w duchu Chrystusowej Ewangelii, usuwając każdą niesprawiedliwość i krzywdę, to mamy szansę na świat bez wojen.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół