• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Chrześcijańskie okulary

    ks. Tomasz Jaklewicz

    |

    GN 02/2006

    dodane 10.01.2006 09:18

    Gdy popatrzymy na świat przez chrześcijańskie okulary, czyli przez Chrystusa, Bóg i człowiek nie będą konkurentami. Przeciwnie, im są bliżej siebie, tym bardziej są sobą

    Hilary kojarzy się z bohaterem wiersza Tuwima, który szukał zagubionych okularów. Najsłynniejszym świętym noszącym to imię był Hilary z Poitiers (Francja). Urodził się w roku 315 w pogańskiej rodzinie. Poszukując sensu życia, studiował Biblię i w końcu przyjął chrzest. Był już wtedy żonatym mężczyzną, miał córkę. Około roku 350 duchowieństwo i lud jego rodzinnego miasta wybrali go na biskupa.
    Św. Hilary zasłynął przede wszystkim jako przeciwnik herezji zwanej arianizmem. Jej twórca – Ariusz († 336) kwestionował bóstwo Chrystusa. To niemożliwe – głosił – aby prawdziwy Bóg mógł narodzić się w ciele, doświadczać głodu, pragnienia, zmęczenia, cierpienia, śmierci. Jezus nie może być Bogiem równym Ojcu, musi być kimś niższym, jest stworzony przez Ojca. Tak w uproszczeniu przedstawiała się herezja ariańska, która zyskała wielu zwolenników w całym Kościele, także wśród biskupów. Jedność Kościoła była zagrożona.

    Dla rozwiązania kwestii cesarz Konstantyn zwołał w 321 roku sobór powszechny do Nicei. Biskupi odrzucili tam poglądy Ariusza i sformułowali wyznanie wiary, które powtarzamy do dziś we Mszy św. „Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu” – to słowa wymierzone w herezję ariańską. Sednem jest określenie: „współistotny Ojcu”. Wyraża ono prawdę, że Ojciec i Syn mają tę samą Boską istotę (naturę), czyli Syn nie jest „mniejszy” niż Ojciec. Jest naprawdę Bogiem.

    Czy nie jest to zbędne komplikowanie prostoty Ewangelii? Takie zarzuty stawiano już w czasach soboru. A jednak św. Hilary i inni biskupi walczyli z arianizmem z głębszego powodu, niż się z pozoru wydaje. Chodziło nie tylko o jedność Kościoła. Stawką była obrona największego skarbu chrześcijaństwa – tajemnicy Chrystusa. Bóg nie posłał do nas swojego delegata. Choćby nawet najwspanialszego, jak chciał Ariusz. W Chrystusie Bóg we własnej osobie przyszedł na ziemię, aby odnaleźć i zbawić zagubionego człowieka. Słowo stało się ciałem. To Słowo jest wyznaniem miłości do człowieka. A miłości nie wyznaje się przez pośredników. Kochać można tylko osobiście.

    Zwolennicy arianizmu, do których należał sam cesarz Konstancjusz (następca Konstantego), zmusili Hilarego, by opuścił swoje rodzinne Poitiers. Przez kilka lat przebywał na wygnaniu, na Wschodzie. Nie zmarnował czasu. Studiował teologię grecką, zdobył jeszcze głębsze uzasadnienie dla swojego stanowiska. Kiedy w końcu powrócił do Galii, skutecznie umacniał prawowierną wiarę. Uczył spojrzenia na świat przez chrześcijańskie okulary, czyli przez Chrystusa. W tej optyce Bóg i człowiek nie są nigdy konkurentami. Przeciwnie, im są bliżej siebie, tym bardziej są sobą.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół