• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Święty odpoczynek

    ks. Tomasz Jaklewicz

    |

    GN 44/2005

    dodane 02.11.2005 13:24

    Wieczny odpoczynek. Tak, zdecydowanie: uspokojenie, cisza, łagodność, brak kalendarzy i budzików, bezpieczna obecność kochanych Osób. Wystarczy obecność…

    Przez te dwa świąteczne dni znowu ożyją cmentarze. Zimne groby pokryją się chryzantemami i migotliwymi światełkami. W alejkach tłumy, gwar rozmów, ale i pacierz za zmarłych. W cmentarnych kaplicach Msze, modlitwy. Nad cmentarzami zapłonie łuna świateł. Dobrze, że pielęgnujemy w Polsce ten zwyczaj. Nawet jeśli ktoś idzie na groby tylko „z tradycji” lub „bo wypada”, to może choć na chwilę się zatrzyma, porozmyśla, spojrzy w wieczność, zmówi „Zdrowaś…” i „Wieczny odpoczynek…”. Warto.

    Uroczystość Wszystkich Świętych przypomina nam o niebie. Tam zmierzamy. Nie pytajmy, dokąd, ale raczej do KOGO. Idziemy wszak na spotkanie. Najpierw z Bogiem, który pragnie mieć nas wszystkich u siebie. Tęskni za nami i trzyma dobre miejsce dla każdej i każdego z nas. Spotkamy też wszystkich świętych, i tych wielkich, czczonych, znanych z obrazów, i tych anonimowych, i tych nam najbliższych. Wielka rodzina szczęśliwców, uwolnionych na zawsze od zła, grzechu i bólu.

    Dzień Zaduszny z kolei przypomina prawdę o czyśćcu. Bóg pozwala nam dojrzewać nawet po śmierci, oczyścić się, wydoskonalić rachityczną miłość. Ten dzień przypomina nam też, że nasze modlitwy za zmarłych mogą im pomóc. One wyrażają najlepiej naszą miłość, pamięć, wdzięczność, czasem przebaczenie. Dla Pana Boga są dowodem, że można ich kochać. Kościół zachęca księży do odprawienia tego dnia trzech Mszy świętych za zmarłych. Każda ma inny formularz, inne czytania.
    „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie!”. Kiedyś buntowałem się przeciw tej modlitwie. Jak to odpoczynek? Tam, w niebie, musi się coś dziać, tam musi być bujne życie, przygoda, intensywność doznań, rozmowy do nocy, śpiewy i tańce do utraty tchu, impreza na 102...

    Dzisiaj wyczerpany codzienną gonitwą, napiętym kalendarzem, ciągłym niedospaniem coraz lepiej rozumiem, że potrzebny jest jednak „odpoczynek” (to od „począć”), i to wieczny. Tak, zdecydowanie: uspokojenie, cisza, łagodność, brak kalendarzy i budzików, bezpieczna obecność kochanych Osób. Wystarczy obecność…

    „A światłość wiekuista niechaj im świeci”. I nam tutaj też. Nie proszę o to, bym wszystko rozumiał i pojmował. Proszę o tyle światła, bym wiedział, gdzie postawić następny krok, i nie dał się pokonać ciemności...

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół