• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Piekło dla wszystkich!

    Franciszek Kucharczak franku@goscniedzielny.pl

    |

    GN 49/2006

    dodane 05.12.2006 08:54

    Myśl wyrachowana: O piekle kobiet mówią ci, którzy nie wierzą w piekło kobiet i mężczyzn

    Piekło dla wszystkich!
    W „Gazecie Wyborczej” zamieszczono tekst profesora Wojciecha Sadurskiego „Piekło kobiet – reaktywacja”. Jest tam taki fragment: „Nie każda forma życia ma jednakową wartość. Nasza intuicja moralna rozróżnia pomiędzy życiem osoby a życiem zygoty. Tę różnicę muszą uznać nawet radykalni przeciwnicy prawa do aborcji”.

    A zapewne, jest różnica. Gdy pan Sadurski był zygotą, nie miał tytułu naukowego, a nawet nie umiał pisać. Dzięki temu nie wypowiadał się o „naszej” intuicji moralnej. Jest jeszcze parę różnic między „zygotą” a dorosłymi ludźmi. Zygota nie pali, nie pije i nie klnie. To rzeczywiście niepokojąco nieludzkie zachowania.
    Moralna intuicja Wojciecha Sadurskiego każe mu wstydzić się, że w kwestii aborcji mamy „najbardziej rygorystyczny system w całym zachodnim świecie demokratycznym”. Uważa, że to, co teraz mamy, to nie kompromis, tylko ściana, bo podobno dalej w urządzaniu „piekła kobiet” już pójść nie można.

    Otóż to. Za mało dotąd mówiliśmy, że obecne prawo jest niewystarczające. Za mało też mówiliśmy, co to jest piekło kobiet. I w ogóle piekło. Usnęliśmy w poczuciu spełnionego obowiązku, bo u nas „chroni się dzieci”. Guzik! Nie chroni się, bo są wyjątki. A najmniejszy wyjątek w zasadzie, że człowieka nie wolno zabijać, powoduje wniosek, że to, co wolno zabijać, nie jest człowiekiem. A zatem nie jest człowiekiem „zygota”, która pojawiła się w wyniku gwałtu, albo „płód” chory lub taki, którego mama przedkłada własne zdrowie nad jego życie.

    Mieliśmy krzyczeć od początku, że aborcji nie wolno przeprowadzać nigdy, nigdzie i pod żadnym pozorem. Bo taka jest prawda i Kościół zawsze tak uczył. Nawet jednak, gdyby nie uczył, to wystarczy trochę zdrowego rozsądku i odrobina sumienia. Ale my postawiliśmy świeczkę świętemu Kompromisowi i pozwalaliśmy na dzieciach kobiet zgwałconych dokonywać jeszcze większego gwałtu. Przechodziliśmy w spokoju pod murami klinik, w których zabija się dzieci, bo ich matki „miały do tego prawo”. I z tego powodu teraz gada się, że nawet Kościół „zgadza się na przypadki, kiedy może być aborcja” (Monika Olejnik). Otóż nie. Kościół się nie zgadza, tylko za mało o tym mówiliśmy. Gdy arcybiskup Michalik wreszcie to jasno powiedział, podniósł się raban. A on powiedział tylko to, o czym należy mówić bezustannie: nie ma usprawiedliwionej aborcji.

    Kiedy kogoś napadną w klatce schodowej, nie powinien krzyczeć „ratunku”, bo tylko nieliczni odważą się wystawić nos. Trzeba krzyczeć „Pali się!”. Ludzie najżywiej reagują, gdy zagrożony jest ich własny interes. A w tym wypadku naprawdę się pali. Holocaust, jaki zgotowaliśmy bezbronnym, grozi wynikającą z natury katastrofą. Takie rzeczy się po prostu mszczą. Bo kto nie chce mówić o dzieciach, tylko o zygotach, wkrótce będzie musiał porozmawiać o Wizygotach. Albo innych barbarzyńcach, którzy przyjdą. Muszą przyjść, bo zdegenerowane społeczeństwa, które nie szanują nawet daru własnego potomstwa, nie mogą się utrzymać. Załamią się pod ciężarem tłustych brzuchów i wypasionych portfeli.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół