• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kobieta w roli głównej

    Nazwisko do wiadomości redakcji

    |

    GN 01/2007

    dodane 04.01.2007 11:07

    Felietonem „Ambicja zastępcza” w GN 52/53 pan Franciszek Kucharczak obraził miliony kobiet w naszym kraju

    I zrobił to akurat wtedy, gdy te kobiety dają z siebie wszystko, żeby podtrzymać tradycję, religijność Polaków, żeby atmosfera świąt Bożego Narodzenia była niepodzielnie związana z domem, rodziną, z zapachem pieczenia pierników, ze śnieżnobiałym obrusem i kolędą. Żeby wszyscy zdążyli wyspowiadać się, żeby było Pismo Święte i opłatek. I są to w większości kobiety pracujące zawodowo.

    I te kobiety właśnie przeklinają te wszystkie „Christmas days”, zakładowe kolacyjki pseudowigilijne, obficie zakrapiane, kiedy tyle jeszcze jest do zrobienia w domu, ale które muszą się odbyć, żeby męska część załogi poczuła się świątecznie. A te panie, które biegają od kserografu do ekspresu do kawy stanowią znikomy procent wszystkich kobiet pracujących. No ale dosyć głupio brzmiałby tekst: „Bo cóż jest ambitnego w uczeniu pisania i czytania 30 rozbrykanych maluchów?

    Co jest wspaniałego w pracy przedszkolanki, pielęgniarki, lekarki, w nocnych dyżurach, w trzymaniu za rękę »niczyjego« staruszka w godzinę śmierci?”. Chyba tylko to, że za tę pracę bardzo marnie się w Polsce płaci i niewielu mężczyzn chciałoby się jej podjąć. Zresztą schemat „prymitywnej baby w papilotach i bamboszach, obwieszonej usmarkanymi dziećmi” także już od dawna w Polsce nie funkcjonuje. Znam bardzo dużo wykształconych kobiet, które nie pracują zawodowo, mają 1–2 dzieci, pozostają na utrzymaniu męża i bardzo często są ciężko sfrustrowane.

    Bo albo mąż ich pracy w domu nie docenia, albo dzieci mówią, że się na niczym nie zna, albo w dobie pralek, suszarek, zmywarek i innych robotów nie potrafią sobie wypełnić wolnego czasu. Wtedy stają się nadopiekuńcze, żyją tylko życiem żony i matki, co staje się z czasem uzależnieniem nie do zniesienia dla wszystkich zainteresowanych.

    Jestem żoną, matką dorosłych dzieci, pracownikiem naukowym. Przerywałam pracę zawodową dwukrotnie: by opiekować się dziećmi i obłożnie chorą matką. Mam satysfakcję, że poradziłam sobie ze wszystkimi rolami: matki, żony, córki i pracownika, bo nie po to dostajemy od Boga talenty, żeby je zakopywać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół