• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na śmierć i życie

    Jacek Dziedzina, Marcin Jakimowicz

    |

    GN 27/2008

    dodane 04.07.2008 11:46

    Jak to się stało, że głęboko wierzący intelektualista zaczął siać grozę i dyszał żądzą zabijania? Odpowiedzi szukaliśmy na rozpalonych słońcem ulicach Tarsu i Jerozolimy.

    Tutaj wszystko się zaczęło. I młodość, i szkoła, i pierwsze dyskusje z pogańskimi sąsiadami. I pierwsza gorliwość o dom Boży tutaj się zaczęła. Tylko miejsca, gdzie „Szaweł, zwany również Pawłem”, chodził po maturze na kremówki, nie udało nam się w Tarsie znaleźć… Na turecką riwierę przyjeżdżają co roku tysiące chrześcijan z Zachodu. Niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że dzisiejsza Turcja, poza plażą, palmami i przezroczystą wodą, kryje także bezcenne pamiątki po człowieku, dla którego „żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk”. W Tarsie (tureckie: Tarsus) zaczął swój bieg wierny syn Izraela, z pokolenia Beniamina, później gorliwy prześladowca Drogi, w końcu szaleniec Miłości Ukrzyżowanej, pierwszy misjonarz i pierwszy teolog Kościoła. Pielgrzymów i miejscowych chrześcijan, niestety, niewielu. Także dlatego, że dźwięku kościelnych dzwonów już tutaj nie słychać.

    Stopiony w tyglu
    Nie mogło być lepszego miejsca na urodzenie Apostoła Narodów. Tars, stolica rzymskiej prowincji Cylicji, skrzyżowanie tradycji, języków i prężny ośrodek filozoficzny. Z jednej strony typowy klimat rzymskiego miasta, helleńskiej kultury, intelektualnych sporów i kultu pogańskich bożków. Z drugiej – żyjący w diasporze Żydzi, wierni przymierzu z Bogiem Jedynym. W takim tyglu kulturowym wychowywał się Szaweł, a właściwie – jak pisze Joachim Gnilka – Shaul. Niemiecki biblista dowodzi też, że drugie imię, Paweł, nie pojawiło się, jak często myślimy, dopiero po nawróceniu. Paweł to właściwie jego główne imię, traktowane niemal jak nazwisko. Zetknięcie Saula z tak różnymi tradycjami oraz znajomość greckiej kultury i filozofii przydały się, kiedy bez kompleksów stawał na ateńskim areopagu, dyskutował z wielkimi tego świata i używał języka i symboliki zrozumiałej dla pogan. A jednocześnie – pobożność wyniesiona z rodziny faryzeuszów i znajomość Prawa pozwoliły mu później przemawiać do współbraci w wierze językiem żydowskiej teologii, kiedy od Mojżesza, przez proroków, wykładał im to, co było zapowiedzią Jezusa. José Prado Flores pisze, że Saul „w wieku pięciu lat znał już na pamięć modlitwę Wielkiego Hallelu (Ps 138) oraz Szema (Pwt 5, 4–13).

    Mając 8 lat, odmawiał samodzielnie Psalmy. Znał 13 artykułów wiary Izraela. Spożywał tylko produkty koszerne. Punktualnie uczęszczał do synagogi i zachowywał ściśle sobotni odpoczynek. Wreszcie pokładał całą swą nadzieję w przykazaniach z Synaju, które były pewną drogą, aby otrzymać zbawienie”. Idealny materiał na apostoła. Posłanego zarazem do zagubionych z domu Izraela oraz do błądzących w świecie bałwanów i kultów pogańskich. Kto wie, jak długo chrześcijaństwo tkwiłoby w katakumbach, gdyby nie Paweł, tak wszechstronnie uformowany, głoszący z mocą trudną prawdę o krzyżu – głupstwie dla jednych, zgorszeniu dla drugich. A dla niego samego przez długi czas przedmiocie nienawiści, później – źródle nadziei i chwały. Nie wiadomo dokładnie, czy Paweł na pewno urodził się w Tarsie. Być może jego rodzice byli wcześniej w Jerozolimie, ale musieli wyemigrować, a Saul „zdążył” jeszcze urodzić się w Świętym Mieście. Ale na pewno od najmłodszych lat wychowywał się w Tarsie. Także ucząc się szycia namiotów – każdy faryzeusz musiał mieć jeszcze jakiś inny zawód. Pewne jest również to, że odziedziczył po rodzicach obywatelstwo rzymskie. Nie wiadomo tylko, w jaki sposób oni je zdobyli – być może dzięki jakimś zasługom, być może byli wcześniej niewolnikami i zostali wykupieni, a prawo zakładało wtedy możliwość nadania im obywatelstwa rzymskiego.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół