• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bulwersująca Ewangelia

    ks. Tomasz Jaklewicz

    |

    GN 10/2006

    dodane 04.03.2006 22:40

    Drugie słowo z krzyża. Jezus wypowiada je do skazańca konającego na sąsiednim krzyżu. Historia nazwała tego człowieka Dobrym Łotrem. Otrzymał słowo najwspanialszej obietnicy: „Dziś ze Mną będziesz w raju”. Słowo Jezusa przemieniło złoczyńcę w świętego.

    Piękna historia, a jednak bulwersująca. Czy nie za łatwo dostał się do nieba Dobry Łotr? Czy po to staram się żyć uczciwie, męczę się, poświęcam, rezygnuję z wielu przyjemności, by w ostatecznym rozliczeniu zostać zrównanym z jakimś nawróconym rzezimieszkiem? Krzyż Jezusa obnaża wiele ciemności ukrytych w ludzkich sercach. Egoizm, zazdrość, zawiść – ukryte są często za fasadą domagania się sprawiedliwości.

    Tzw. walka o sprawiedliwość bywa raczej walką o więcej dla siebie. Domaganie się ukarania winnych bywa podszyte pragnieniem zemsty. Takiej „sprawiedliwości” oczekujemy od Boga. Jednak myśli Jego nie są myślami naszymi. „Jak niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi” (Rz 11,33). „Miłosierdzie góruje nad sądem” (Jk 2,13). Ewangelia burzy porządek naszego myślenia. „Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20,16). W niebie spotkamy także złodzieja, mordercę, recydywistę. Niech nas nie oburza Boże miłosierdzie. Niebo jest nade wszystko darem Boga. Stokroć bardziej łaską niż nagrodą.

    Dla Boga nie ma sytuacji bez wyjścia, nie ma ludzi przegranych. Nie ma takiego dna, z którego Chrystus nie mógłby wyciągnąć człowieka. Benedykt XVI pisze w swojej pierwszej encyklice o tym, że Jezus kocha człowieka z całą pasją właściwą prawdziwej miłości. Ta miłość jest niestrudzona w docieraniu do człowieka. Niestrudzona w poszukiwaniu zagubionej owcy, utraconej drachmy, w wyczekiwaniu na syna marnotrawnego.

    Jak często przekreślam innych ludzi! Nieraz już sam wygląd wystarczy. Ile razy powiedziałem komuś „nie masz szans”? Ile razy moje kpiny, szyderstwo zabiły w kimś nadzieję? Jezus mówi do łotra: „będziesz ze Mną”. Akcentuje prawdę o więzi z człowiekiem – jestem z tobą i wyprowadzę cię z dna. Naśladować Jezusa, oznacza budować więzy z tymi, którzy po ludzku przegrali. Nie da się tego robić w białych rękawiczkach. Trzeba zejść na poziom ludzi wyrzuconych na margines. Wokół nas żyje wielu łotrów. Mogą odrzucić podaną dłoń. Ale tego nie można z góry zakładać. Do uczniów Jezusa nie należy osądzanie. Ich misją jest docierać do każdego ze współczuciem, z nadzieją, z obecnością, z dobrym słowem: jestem z tobą, nie jest za późno, możesz wygrać jeszcze swoje życie.

    Bywa i tak, że człowiek przekreśla sam siebie. Powodów może być wiele. Cierpienie ponad siły, grzech, nałóg, brak miłości, samotność nie do wytrzymania. Kiedy lecisz na dno, pamiętaj, że nie jesteś sam. Jezus jest z tobą, przybity do krzyża obok. Wystarczy tylko spojrzeć na Niego, wyszeptać: Jezu, ratuj! Chwila spotkania z Bożą łaską to nieraz chwila po ludzku najgorsza, najbardziej przeklęta. To chwila, w której ludzka pycha zostaje starta, kiedy człowiek sam nie potrafi już nic zdziałać. Wtedy zostaje tylko Chrystus. Czyli niebo się otwiera.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół