• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dobrocice, woj. świętokrzyskie

    Marta Wojnarowska

    |

    GN 31/2010

    dodane 03.08.2010 12:31

    Tu jest koniec świata i tu jest początek raju – informuje szyld nad bramą Dobrockiej Doliny.

    – Pomysł utworzenia gospodarstwa agroturystycznego rodził się stopniowo – mówi jego współwłaściciel Jacek Ciźla. – Można powiedzieć, że natchnęła nas przyjeżdżająca do nas bliższa i dalsza rodzina, która zachwycała się okolicą. Pierwszych gości przyjęliśmy w sierpniu 2004 r. Dla gości zbudowano dwa drewniane domki. – Każdy z nich wyposażony jest w aneks kuchenny oraz pełen węzeł sanitarny – wyjaśnia Jacek Ciźla. – Domki posiadają pięć miejsc noclegowych, dwa na dole i trzy na piętrze. – Ludzie coraz chętniej szukają samodzielnych, niezależnych kwater, w których nie czuliby się skrępowani obecnością gospodarzy czy innych wypoczywających – zauważa właściciel Dobrockiej Doliny. – Teraz już takie wspólne spędzanie czasu i włączanie się w prace w gospodarstwie odchodzi do lamusa. Goście coraz chętniej widzieliby jacuzzi, saunę, bezprzewodowy internet i inne nowości. My tymczasem oferujemy przede wszystkim ciszę, ciszę i jeszcze raz ciszę, nie wspominając o czystym powietrzu. Ale dodatkowym naszym atutem jest położenie w pobliżu Sandomierza, który przeżywa renesans zainteresowania. Gośćmi Ciźlów są przede wszystkim rodziny z dziećmi, osoby dorosłe.

    Wynika to, jak zaznacza mój rozmówca, z przykrych doświadczeń z pobytów młodzieży. W ciągu 7 sezonów funkcjonowania Dobrockiej Doliny wytworzyła się stała grupa gości, którzy nie wyobrażają sobie spędzenia urlopu w innym miejscu niż w Dobrocicach. – Wypoczynek w naszym gospodarstwie cenią sobie szczególnie rodzice, którzy mogą być zupełnie spokojni o bezpieczeństwo swoich pociech – zauważa Jacek Ciźla. – Nie ma w pobliżu ruchliwej drogi, teren jest ogrodzony, a z racji jego wielkości dzieci mają aż nadto miejsca do biegania i zabawy. Dzieci mają plac zabaw i całe połacie trawników, po których mogą bez żadnego ryzyka biegać boso. Dorośli w tym czasie, zwłaszcza panowie, mają możliwość oddawania się wędkowaniu w dużym przydomowym stawie. Niektórzy szczęśliwcy złowili „taaakie” ryby, co skrupulatnie uwiecznili na zdjęciach, wiszących obecnie w jadalni mieszczącej się w głównym budynku. Dużą zachętą dla gości jest zbieranie owoców w sadzie i przygotowywanie na miejscu przetworów – dżemów, konfitur, kompotów, w czym zresztą pomagają sami gospodarze. Atrakcją dla dzieci są kozy, urocza Julka ze swą córeczką. –

    Największą radochę mają, gdy je karmią – wtrąca Mirosława Ciźla, współwłaścicielka Dobrockiej Doliny. – Nasze kozy szczególnie gustują w chlebie, ale i skarpetą nie pogardzą – dodaje ze śmiechem. Jeszcze parę lat temu w gospodarstwie było znacznie więcej zwierząt, zwłaszcza drobiu. Niestety, wydry, które na dobre zadomowiły się w Dobrocicach, stopniowo zaczęły uszczuplać stada, aż w końcu Ciźlowie zrezygnowali z hodowli. Ostatnio wydra upolowała pięknego suma, którego resztki pozostawiła na brzegu stawu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół