• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jesteśmy zacofani

    Bogumił Łoziński

    |

    GN 36/2009

    dodane 02.09.2009 14:12

    Bogumił Łoziński w rozmowie z Joanną Krupską, ekspertem episkopatu w sprawach rodziny, prezesem Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”, matką siedmiorga dzieci

    Bogumił Łoziński: Czy rząd zrealizował jakiekolwiek postanowienie z deklaracji podpisanej przez przedstawicieli rządu i episkopatu w listopadzie ubiegłego roku?
    Joanna Krupska: – Niestety nie, a wręcz odwrotnie. Łamiąc deklarację, w kolejnym roku zamroził próg dochodowy na poziomie 504 zł. To najbardziej uderzy w rodziny wielodzietne, bo od wysokości tych progów zależy, czy otrzymają zasiłek rodzinny. Wyobraźmy sobie rodzinę z piątką dzieci i dwojgiem rodziców, której dochód wynosi trzy i pół tysiąca złotych. Ona tego zasiłku nie otrzyma. To jest skandal.

    Jakie nadzieje wiązała Pani z tą deklaracją?
    – Przede wszystkim chodziło o zainteresowanie władz tą tematyką i wspólne wypracowanie jakiejkolwiek koncepcji polityki rodzinnej w Polsce, bo tego nie ma od lat. Tymczasem polskie dzieci żyją w największej biedzie w Europie i nikt się tym nie interesuje. Żaden rząd nie planuje długofalowych działań. W tej sferze w stosunku do Europy jesteśmy zacofani.

    Czy obecny rząd prowadzi politykę prorodzinną?
    – Nie ma czegoś takiego jak polityka prorodzinna tego rządu, nie ma nawet osoby odpowiedzialnej za sprawy rodziny. Jest kontynuacja linii przyjętej przez poprzednią minister pracy w rządzie PiS Joannę Kluzik-Rostkowską. Poza komisją ekspertów rządu i episkopatu żadne refleksje nad polityką rodzinną nie były podejmowane. W tym rządzie brak jest wrażliwości i zrozumienia wagi rodziny.

    Liberałowie ekonomiczni twierdzą, że dzieci to prywatna sprawa rodziców. Dlaczego państwo powinno pomagać rodzinom wielodzietnym?
    – Polityka prorodzinna państwa ma bardzo mocne uzasadnienie ekonomiczne. Dzieci to kapitał ludzki, w który się inwestuje. Szacuje się, że na wychowanie trójki dzieci rodzice muszą wydać milion złotych. Po latach ten kapitał daje największy zwrot, tyle że korzysta z niego państwo i społeczeństwo. Jeśli państwo nie pomaga rodzinom w procesie wychowania, to jest to niesprawiedliwość społeczna, bo te dzieci będą pracować na system zdrowotny i emerytalny wszystkich, nawet tych, którzy nie mają dzieci. Niestety, politycy w Polsce myślą kategoriami jednej kadencji, brak jest długofalowego spojrzenia. W przyszłości będzie to miało fatalne skutki, bo jesteśmy w bardzo złej sytuacji demograficznej i może zabraknąć kapitału ludzkiego.

    Jakie rozwiązania prorodzinne powinny być pilnie wprowadzone?
    – Kobieta musi mieć realny wybór, czy po urodzeniu dziecka będzie pracować, czy wychowywać dziecko. Jeśli obecnie podejmujemy starania, aby kobieta mogła pracować zaraz po urodzeniu dziecka, rozwijamy sieć żłobków i przedszkoli, to równolegle powinniśmy stworzyć kobiecie możliwość pozostania w domu. We Francji, jeśli rodzic decyduje się na wychowywanie dziecka, to państwo mu za to płaci. Na Litwie jest dwuletni okres płatnego urlopu wychowawczego. A w Polsce kobieta w takiej sytuacji nie ma żadnej pomocy państwa. Według mnie wszyscy, którzy wychowują dzieci, powinni mieć zasiłek. Prawie we wszystkich krajach Europy różne formy takiego zasiłku istnieją. We Francji na pierwsze dziecko dostaje się 120 euro miesięcznie, na drugie 225, na trzecie i czwarte ok. 300, i to do ich dorosłości. Państwo dopłaca rodzinom w inwestycji wychowywania dzieci, i to jest sprawiedliwie. Dobrym instrumentem są też odpisy podatkowe. Tu trzeba przyznać, że polska ulga jest na przyzwoitym poziomie. Ten kierunek trzeba kontynuować.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół