• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Empetrójka pod lupą, czyli piractwo według prawnika

    Marcin Jakimowicz

    |

    GN 27/2009

    dodane 01.07.2009 16:44

    Z dr Krzysztofem Wąsowskim* rozmawia Marcin Jakimowicz

    Marcin Jakimowicz: Proces Jammie Thomas-Rasset był amerykańskim straszakiem. Czy można zatrzymać zjawisko, które już dawno wymknęło się spod kontroli?
    Krzysztof Wąsowski: – Trudno powiedzieć, Amerykanie próbują. To był rzeczywiście pokazowy proces. Jeśli chodzi o procesy odszkodowawcze, system amerykański bardzo różni się od europejskich. Dla przykładu: system polski zna dwa rodzaje podobnych odszkodowań: za stratę realną i tzw. utracone korzyści. System amerykański zna… 40 rodzajów podobnych odszkodowań. Wśród nich są też odszkodowania odstraszające. Ten proces był świetnym przykładem. Realna strata, jaką ponieśli twórcy i koncerny, była o wiele mniejsza…

    Każda z 24 piosenek była wyceniona na 99 centów…
    – I w Polsce prawdopodobnie na tym by się skończyło. Plus utracone korzyści, jeśli udałoby się ustalić jakieś konkretne kwoty. Te niecałe dwa miliony dolarów wzięły się z tzw. odszkodowania odstraszającego. Ma ono w Stanach ogromną tradycję. Przypomnijmy kobietę, która poparzyła się kawą w McDonaldzie i ten McDonald musiał zapłacić też chyba z dwa miliony dolarów.

    Opłaca poparzyć się kawą w Stanach…
    – Tak. Od tego czasu McDonaldy rozdają specjalne tekturki do kubeczków. A na samych kubkach są informacje, że napój jest gorący. Takie zagrania widać za oceanem na każdym kroku. Proszę obejrzeć sobie amerykański samochód. Przeczytamy na zamieszczonych w nim nalepkach mnóstwo łopatologicznych informacji: do czego służą pasy, ostrzeżenia, by nie dotykać silnika w czasie pracy…

    Producenci wolą dmuchać na zimne?
    – Tak. Wiedzą, że tam system prawny stoi na odszkodowaniach.

    A co grozi Janowi Kowalskiemu, ściągającemu nielegalnie muzykę?
    – Te symboliczne 99 centów plus ewentualne utracone korzyści – pod warunkiem udowodnienia, że takie straty strona rzeczywiście poniosła, bo na przykład Kowalski udostępnił utwór kolegom, którzy musieli go kupić.

    A jeśli Kowalski udostępnił go w sieci gratisowo?
    – Przede wszystkim trzeba rozstrzygnąć jedną istotną kwestię: czy ta empetrójka jest programem komputerowym, czy utworem audio.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół