• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Demokracja praktykujących

    Jacek Dziedzina

    |

    GN 23/2009

    dodane 04.06.2009 17:12

    Praktykujący katolicy głosują częściej. To nie pobożne życzenie, ale wniosek z kilku niezależnych badań socjologicznych. Im częściej zaglądamy do kościoła, tym chętniej wrzucamy kartkę do urny.

    Katolicy mają demokrację we krwi. Tak można w skrócie skomentować wyniki badań, jakie w różnych latach przeprowadzały – niezależnie od siebie – poważne ośrodki badawcze w Polsce. Analiza danych statystycznych pozwala stwierdzić, że demokracja w Polsce opiera się przede wszystkim na obywatelach najbardziej zaangażowanych w życie religijne.

    Liczby, liczby...
    W marcu 1999 roku ukazał się raport Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) pt. „Religijność Polaków w III RP”. Socjologowie spróbowali odpowiedzieć m.in. na pytanie, czy istnieje związek między częstotliwością praktyk religijnych a postawami obywatelskimi. Badane osoby pytano o czas poświęcany na działalność w jakichś organizacjach społecznych – fundacjach, stowarzyszeniach, klubach itp. Respondenci musieli też określić swoją gotowość lub jej brak do wzięcia udziału w wyborach, gdyby odbyły się w najbliższym czasie. W końcu badacze zadali pytania o udział w konkretnych wyborach, jakie odbyły się w poprzednich latach. Jednocześnie uczestnicy badań musieli określić, czy i jak często uczestniczą w praktykach religijnych.

    Okazało się, że różnica w aktywności społecznej między praktykującymi częściej niż raz w tygodniu a osobami niepraktykującymi w ogóle wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu procent, na korzyść tych pierwszych (zob. tabela poniżej). Największy rozdźwięk widać przy deklaracjach udziału w wyborach samorządowych, które najczęściej uchodzą za „mniej atrakcyjne”, bo nie dotyczą „wielkiej polityki”, a które w rzeczywistości mają największe znaczenie dla budowania demokracji – dotykają bezpośrednio społeczności lokalnych. I właśnie w wyborach lokalnych w 1998 r. frekwencja wśród osób praktykujących kilka razy w tygodniu wynosiła 79 proc., natomiast wśród niepraktykujących 32 proc. (w całym kraju frekwencja wyniosła 45,5 proc.).

    Prywatny rozkaz
    Podobne wyniki przynoszą badania Polskiego Generalnego Studium Wyborczego (PGSW), monitorującego na bieżąco wszystkie wybory odbywające się w Polsce. Z tych danych, obejmujących lata późniejsze niż wspomniany wyżej raport CBOS, również jednoznacznie wynika, że częstotliwość praktyk religijnych sprzyja frekwencji wyborczej (zob. wykres obok). Właściwie w literaturze socjologicznej pewną „naukową oczywistością” stało się założenie, że na frekwencję w wyborach mają wpływ trzy czynniki: wiek, wykształcenie i praktyki religijne. – To już trzeba uznać za fakt i trochę się dziwię, że tak mało się o tym pisze – mówi o. Maciej Zięba OP, autor m.in. publikacji na temat katolickiej nauki społecznej.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół