• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kocie łapy z pazurami

    Agata Puścikowska

    |

    GN 29/2008

    dodane 19.07.2008 09:07

    Chcesz "wolności” zamiast "papierka"? Wolisz "sprawdzić" siebie i partnera przed ślubem? Życie na "kocią łapę" jest dla ciebie. Ale uważaj: kocie łapy drapią. Czasem do krwi.

    Od lat 70., gdy zjawisko konkubinatu pojawiło się w Polsce na szerszą skalę (wtedy ok. 90 tys. par), liczba związków nieformalnych wzrosła ponaddwukrotnie, do ok. 200 tys. par. Dużo to, czy mało? Biorąc pod uwagę, że małżeństw jest w Polsce ok. 8 mln, wydaje się, że „kocia łapa” to problem marginalny. Jednak prawdopodobnie konkubinatów będzie przybywać. Dlaczego ludzie decydują się na „kocią łapę”? Czy „sprawdzenie” się i „wspólne mieszkanie” gwarantują trwałość później zawartego małżeństwa? Kto głaskał kota, ten wie, że choć sprawia wrażenie maskotki, ma pazury.

    Dlaczego nie ślubują?
    Zdaniem dr. Tomasza Ochinowskiego, psychologa społecznego z UW, konkubinat daje znacznie mniej szczęścia niż małżeństwo. – Jest nietrwały! Z brytyjskich badań wynika, że prawdopodobieństwo rozpadu konkubinatu jest czterokrotnie wyższe niż rozpadu małżeństwa. Dlaczego jednak część par decyduje się na kohabitację (czyli życie bez ślubu)? Socjolodzy mówią, że zjawisko to ma związek z liberalizacją postaw, dostępnością środków antykoncepcyjnych, akceptacją społeczną dzieci pozamałżeńskich, spadkiem autorytetu Kościoła, kryzysem rodziny. Konkretne pary żyją bez ślubu z powodu ideologii: – Jestem zwolenniczką wolnych związków, bo... jestem wolna – mówi trzydziestolatka z Warszawy. – Nie akceptuję nauczania Kościoła. Jestem wierząca, ale nie pozwalam księżom wtrącać się w to, z kim i kiedy sypiam.

    Kolejnym czynnikiem, dla którego wiele osób decyduje się na konkubinaty, jest brak stabilizacji finansowej. „Młodzi ludzie zazwyczaj mają w planach zawarcie małżeństwa, często jednak dużą przeszkodę stanowią dla nich względy ekonomiczne” – pisze Anna Pogoda w pracy „Kohabitacja w opinii studentów prawa”. Dzieje się tak, o ile związek się nie rozpadnie. Bo krytyczne dla związków konkubenckich są pierwsze dwa lata. A większość konkubinatów – według różnych badań – nie trwa dłużej niż 5 do 8 lat.

    Kolejną przyczyną wchodzenia w wolne związki jest... moda. Młodzi ludzie sięgają do wzorców z mass mediów. A lubiani, bogaci i znani rzadko mówią o sobie jako wiernej żonie czy mężu. Nie bez znaczenia dla wyborów dorosłego życia są też przykre doświadczenia z dzieciństwa: – Dzieci z rozbitych małżeństw częściej decydują się na mieszkanie z partnerem bez ślubu – twierdzi Ochinowski. – Zły przykład rodziców powoduje, że dzieci z rozbitych rodzin są bardziej ostrożne. Konkubinat, przynajmniej częściowo, jest więc pochodną patologii rodziny.

    W Polsce jednak (w przeciwieństwie do Zachodu) wspólne zamieszkiwanie jest najczęściej wyprzedzaniem małżeństwa, a nie jego całkowitym odrzuceniem. – Dla większości ludzi rodzina jest nadal wartością. Chociaż obawiają się małżeństwa lub w subiektywnym odczuciu nie mogą zalegalizować związku, starają się żyć jak normalna rodzina. Jeśli ten czas „próby” przedłuża się, część par decyduje się na konkubinat „na stałe” – twierdzi Ochinowski.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół