• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Rodzina numer dwa

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 27/2008

    dodane 04.07.2008 11:40

    Syn zaskoczył mnie pytaniem: „U kogo byłem w brzuchu?”. Odpowiedziałam intuicyjnie: „Nie u mnie. Byłeś u innej mamy”.

    Czasem czekają kilka miesięcy, czasem kilka lat. Zazwyczaj w ogromnym napięciu. Wielkie pragnienie, by móc wychowywać dziecko, łączy się z lękiem: czy nas dobrze ocenią, czy się uda i – wreszcie – czy będziemy umieli to maleństwo pokochać? Bo przecież ono nie jest urodzone wczoraj – jakoś już wygląda, jakoś pachnie, jakoś się zachowuje. I niekoniecznie przystaje do naszych wcześniejszych wyobrażeń. – Dziecko wprowadza rewolucję w naszym życiu, ale my jemu też fundujemy rewolucję – twierdzi Monika Waluś, adopcyjna mama 7-letniej dziewczynki. – Zmienia się całe jego otoczenie, klimat, zapachy, ubranka. To trudny moment dla obu stron.

    Adopcyjna poczekalnia
    Pani Monika myślała już, że nie będzie mogła adoptować dziecka. W pierwszym ośrodku usłyszała, że jest za stara, a dzieci czekających na adopcję jest mało. – Nie miałam wtedy dużej wiedzy na ten temat, nie czułam się pewnie, więc wycofałam się – wspomina. – Dopiero znajomi wskazali mi inny ośrodek, gdzie szanse na adopcję były znacznie większe. Skąd biorą się różnice w czasie oczekiwania na dziecko? – Składa się na to bardzo wiele czynników – wyjaśnia Teresa Satława, dyrektor Katolickiego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Częstochowie. – Wiele zależy od samej rodziny i jej oczekiwań względem dziecka. Większość potencjalnych rodziców chciałaby adoptować dzieci małe i zdrowe, a tylko jedna para na sto decyduje się np. na przyjęcie dziecka niepełnosprawnego.

    Po drugie nie bez znaczenia jest usytuowanie i specyfika ośrodka. W małych miastach odsetek dzieci przeznaczonych do adopcji zazwyczaj bywa niewielki, natomiast tam, gdzie jest dużo ludności na-\pływowej – znacznie większy. W naszym ośrodku pracujemy z matkami, które tuż po porodzie podejmują decyzję o oddaniu dziecka do adopcji, dlatego najwięcej mamy noworodków. Ci, którzy chcieliby adoptować jedno dziecko w wieku przedszkolnym, muszą u nas czekać znacznie dłużej – dzieci w tym wieku mają najczęściej już rodzeństwo, a niewiele jest rodzin gotowych przyjąć jednocześnie dwoje dzieci.

    Wydaje mi się, że w ośrodkach współpracujących z domami dziecka, gdzie przebywają starsze dzieci, te proporcje mo-\gą być zupełnie inne. Początkiem adopcyjnej drogi jest decyzja małżonków, z którą przychodzą oni do ośrodka. Tutaj rozmawiają z pedagogiem, psychologiem, uczestniczą w zajęciach grupowych, spotkaniach z prawnikiem i rodzinami adopcyjnymi. W częstochowskim ośrodku wszystkie te działania zamykają się w dziewięciu miesiącach. Od tego czasu rozpoczyna się okres oczekiwania na dziecko!

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół