Nowy numer 17/2018 Archiwum

Fuzja nas zbawi?

PLUS To wydarzenie zasługuje na miano naukowego hitu nie tylko 2007 roku, ale 2006 i 2008 też. Pod koniec 2006 roku w Paryżu międzynarodowe konsorcjum formalnie zgodziło się na budowę reaktora ITER.

ITER jest reaktorem, w którym zachodzą reakcje fuzji jądrowej. W dzisiaj działających elektrowniach jądrowych ciężkie atomy (np. uranu) rozpadają się na lżejsze. W ten sposób uzyskuje się dużo energii. W ITER zachodzi reakcja w pewnym sensie odwrotna. Lekkie atomy łączą się w nieco cięższe. Ta reakcja nazywa się fuzją.

Reakcję rozszczepienia potrafimy wykorzystywać do produkcji energii od wielu dziesięcioleci. Reakcje fuzji też potrafimy zapoczątkować, niestety, z panowaniem nad nią są zasadnicze kłopoty. W wielu instytucjach naukowych na świecie pracują reaktory fuzji jądrowej. Są to jednak urządzenia badawcze, a nie elektrownie. W istniejących maszynach proces udaje się utrzymać przez bardzo krótki czas.

No i ostatnie wyzwanie – jak otrzymaną w reaktorze energię przerobić na prąd. To nikomu dotychczas się nie udało. ITER ma być pierwszym urządzeniem, które daje więcej energii niż samo do swojego funkcjonowania zużywa.

Naukowcy wiążą wielkie nadzieje z fuzją jądrową, bo wokół mamy nieograniczone ilości potrzebnego do niej paliwa (wodór). Poza tym fuzja jądrowa nie jest źródłem radioaktywnych odpadów. O tym, że reakcja daje energię, znakomicie świadczą… gwiazdy.

To dzięki reakcji fuzji jądrowej świecą jasnym blaskiem. Prace przy budowie ośrodka ruszą w 2008 r. Koszt przedsięwzięcia wyniesie ponad 10 mld euro. Jeżeli rację mają naukowcy i konstruktorzy, ITER będzie pierwszym krokiem do budowy w pełni komercyjnych elektrowni opartych na reakcji fuzji jądrowej.

« 1 »
oceń artykuł