• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Cnota pięknego życia

    Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 37/2006

    dodane 06.09.2006 15:30

    W XXI wieku coraz więcej ludzi uczy się profesjonalnie pracować, a coraz mniej – pięknie żyć.

    Właśnie o tym, jak uczyć się pięknie żyć, opowiada wydana niedawno „Księga cnót” Zbigniew Raua, profesora prawa na Uniwersytecie Łódzkim. To nowość na naszym rynku. Podobne „literackie biblie”, mające na celu doskonalenie czytelników, pojawiły się wcześniej w kilku innych krajach. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego objęło tę książkę swym patronatem.

    Nauczyłeś nas żyć
    Mój dziewięćdziesięcioletni dziadek Stanisław, który ponad pół wieku przepracował jako nauczyciel, co rano zasiadał do książek. – Jeśli stale nie będę się uczył, Pan Bóg nie wpuści mnie do nieba – mawiał.
    Tak wpajał we mnie cnotę pracowitości. Obserwując go, siedzącego nad podręcznikami, już jako dziewczynka wiedziałam, ile to wymaga trudu. Potem, na różnych etapach szkoły, zawsze mogłam się zwrócić do niego po pomoc. Znał się, jak to dawni nauczyciele, na matematyce, polskim, łacinie, rosyjskim. Nigdy ani ja, ani odwiedzający go do ostatnich dni dorośli już uczniowie nie powiedzieli, że to człowiek cnotliwy, choć było widać, że za takiego go uważają. Już wtedy to słowo wydawało się niemodne, staroświeckie. Nazywali go „swoim nauczycielem”. Przyznawali, że jako jedyny od nich wymagał, ale przede wszystkim wymagał od siebie. – Nauczyłeś nas żyć, profesorze – dziękowali, całując go w rękę.
    Znaki na drodze

    Od zawsze poszukiwaliśmy nauczycieli i mistrzów. Niepowtarzalnych, wyjątkowych. Ludzi kierujących się wartościami, pielęgnujących w swoim życiu cnoty.

    Cóż to są cnoty?
    – To umiejętności konieczne, by umieć mądrze i radośnie żyć – mówi Magdalena Korzekwa, licealistka z Częstochowy.
    – Reguły życiowej jazdy, „znaki drogowe” pozwalające na uczciwe poruszanie się w świecie – wylicza chirurg, dr Franciszek Hadasik.
    – Cnotą jest wszystko to, co najlepsze można wydobyć z człowieka – definiuje ks. Andrzej Szostek, etyk z KUL-u.

    Kolbe i Korczak
    „Księga cnót” jest skierowana do dzieci i młodzieży. Ale też do ich rodziców i dziadków, bo to oni czytają na głos kilkulatkom. Dlatego znajdziemy w niej i „Kotka” Władysława Bełzy, i fragment „Traktatu o tolerancji” Locka i Dekalog. 60 procent fragmentów wyboru pochodzi z polskiej literatury, reszta z tytułów światowych – co pokazuje, że niezależnie od szerokości geograficznej ludzie praktykują te same cnoty. To wybór baśni, legend, przypowieści religijnych, traktatów filozoficznych, wierszy, powieści wybranych z perspektywy kształtowania 13 wymienionych w rozdziałach cnót: samodyscypliny, odpowiedzialności, wytrwałości, odwagi, lojalności, przyjaźni, uczciwości, pracy, współczucia, wiary, tolerancji, sprawiedliwości, patriotyzmu. W różnych epokach inaczej kształtowała się ich hierarchia. Platon wymieniał cztery cnoty kardynalne – mądrość, męstwo, panowanie nad sobą, sprawiedliwość. Św. Tomasz cnoty chrześcijańskie – wiarę nadzieję i miłość. Jedno jest pewne – od początku świata człowiek żył według ich katalogu, a wszystkie pomagały żyć. Bardzo ważne, że w „Księdze”, obok św. Augustyna znalazł się św. Tomasz, obok o. Kolbego – Korczak, obok Dmowskiego – Piłsudski.

    – Nie można trzymać się jednego sposobu myślenia – argumentuje autor. – Trudno zdefiniować różne cnoty. Łatwiej samodyscyplinę, bo dotyczy jednostki, trudniej sprawiedliwość. Na czym polega sprawiedliwość? Platon twierdził, że w sprawiedliwym państwie trzeba każdemu dać po flecie. Ale nie wszyscy potrafią na nim grać. Więc lepiej dać go tym, którzy grają. Ale czy to sprawiedliwe?

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół