• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ciepły, uśmiechnięty, serdeczny - Msza święta

    J. Jureczko-Wilk, A. Puścikowska ks. M. Brzeziński, T. Gołąb, A. Grajewski

    |

    GN 23/2006

    dodane 01.06.2006 13:38

    I Pielgrzymka Benedykta XVI w Polsce : Warszawa - Plac Piłsudskiego - 26 maja 2006 r., piątek

    Pierwsi pielgrzymi przyszli na plac Piłsudskiego 12 godzin przed papieską liturgią. Wśród nich Ryszard Gajownik, z ryngrafem Matki Bożej pod koszulą i obrazem Królowej Polski z 1910 r. Miał tylko marzenie, by Ojciec Święty pobłogosławił wizerunek, który wisi w jego domu od pokoleń. Czekał całą noc, mimo przenikliwego chłodu i deszczu. – Modliłem się i tyle – mówił nad ranem. Ale deszcz nie oszczędzał nikogo z setek tysięcy wiernych, którzy zgromadzili się w największej tego dnia świątyni świata.

    – Niech ten deszcz stanie się zapowiedzią łask, jakie na nas spadną w czasie tej liturgii – ratował sytuację ks. Piotr Pawlukiewicz. W ostatniej chwili harcerze musieli nawet przesunąć papieski ołtarz, by Ojciec Święty mógł spokojnie odprawić Mszę św. pod zadaszeniem z wyobrażeniem Ducha Świętego. Sam ołtarz nawiązywał do kształtu ołtarza z pierwszej pielgrzymki Jana Pa-wła II do ojczyzny w 1979 r. Krzyż obłożony blachą aluminiową, w kolorze srebra, podobnie jak stół eucharystyczny, można było jeszcze zobaczyć przez kilka dni po celebrze. Gdy o godz. 9 papamobile wjeżdżał na plac, wierni witali go entuzjastycznie. W okolicznych kościołach zabiły dzwony. „Benedetto” – krzyczeli na całe gardło harcerze, licealiści i zakonnice, gdy Papież kierował się do zakrystii w budynku garnizonu. Wśród pielgrzymów były liczne grupy z Białorusi, Ukrainy, Czech, Słowacji, Bułgarii, Hiszpanii, a nawet Nowej Zelandii.

    Entuzjastyczne okrzyki odzywały się później wielokrotnie: gdy Papież rozpoczął Mszę św. od pozdrowienia w języku polskim; gdy wspominał Jana Pawła II; gdy po końcowym błogosławieństwie pozostał jeszcze chwilę na placu Piłsudskiego, witając się z wiernymi. „Zostań z nami”, „Dziękujemy”, „Niech żyje Papież” i inne okrzyki przypominały te wznoszone podczas spotkań z Janem Pawłem II. Entuzjazm sięgnął szczytu, gdy nieoczekiwanie Papież znalazł się wśród tłumu wiernych, którzy robili mu zdjęcia i próbowali dotknąć Ojca Świętego. Papież pozdrawiał pielgrzymów, unosząc ręce w gestach, znanych z poprzedniego pontyfikatu. – Z daleka można go było nawet pomylić ze zmarłym Janem Pawłem II – mówiła Danuta Miśkiewicz, która na celebrę papieską zabrała wnuka Mateusza.

    Papież nie ograniczał się do kilku zdań po polsku. Mówił w języku swojego poprzednika dużo i poprawnie, co zjednało mu od razu serca zgromadzonych pielgrzymów. Razem z nim Eucharystię sprawowało 120 biskupów z Polski i z całego świata. W Eucharystii, mimo deszczowej pogody, wzięło udział – według szacunków policji – ponad 300 tys. wiernych z kraju i zagranicy. Rosjanie mieli ze sobą transparent zapraszający Papieża do odwiedzenia ich ojczyzny, Anglicy napisali: „Stay with us”. Homilię Benedykt XVI wygłosił w języku polskim i włoskim. Pod koniec Mszy św. Papież ukoronował obraz Matki Bożej Trybunalskiej. Eucharystia kończyła się już w pełnym słońcu. Wierni żegnali Benedykta XVI pieśnią „My chcemy Boga”, okrzykami i oklaskami. Ojciec Święty pozdrawiał i błogosławił ludzi, idąc przez plac przy dźwiękach „Alleluja” z „Mesjasza” Haendla.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół